Dolina Val Zebru- w objęciach alpejskich kolosów

Dolina Val Zebru – w objęciach alpejskich kolosów

O dolinie Val di Zebru w internecie wielu informacji nie ma, a szkoda bo to ekstra miejsce na relaksujący spacer ( raptem 20 km) w pięknych okolicznościach alpejskiej przyrody. W Alpach Retyckich i rejonie doliny Val Furva byliśmy w tym roku po raz drugi. Pierwsza nasza wizyt miała miejsce dwa lata temu , w okresie kiedy przez pół roku w naszym domu nie było psa. Realizowaliśmy wtedy ambitne górskie plany min. takie jak podejście do schroniska Cassati na wysokości 3269 m npm ,skąd na wyciągnięcie ręki mieliśmy potężne alpejskie lodowce i nieziemskie widoki na Grupę Ortles. Główne role w tym przedstawieniu należały do Gran Zebru i Monte Cevedale.

Lodowe oblicze grupy Ortles
Alpy Retyckie

Jednodniowe załamanie pogody uniemożliwiające wyjście w wysokie góry sprawiło, że trafiliśmy do doliny Val Zebru, niestety spacer odbył się w strugach deszczu i bez cienia widoków. W tym roku będąc w Santa Catarina Val Furva postanowiliśmy powtórzyć spacer razem z George. Po dolomitowych podejściach wędrówka bez większych przewyższeń była w sam raz. Niektórzy z nas czekali na taki dzień jak na wybawienie.

Czytaj dalej Dolina Val Zebru- w objęciach alpejskich kolosów

W masywie Civetty – Lago di Coldai

W masywie Civetty – Lago di Coldai

W dzisiejszym wpisie chciałam opowiedzieć o ciekawej i bardzo pięknej wycieczce w rejonie Civetty. Szlak nie tak popularny jak wokół Tre Cime di Lavaredo ale zasługuje napewno na uwagę ze względu na bajkowe zielone krajobrazy kontrastujące z zimnymi i nieprzystępnymi ścianami Civetty. Dolomity mają wiele twarzy, a dzisiaj trochę o tej bardziej alpejskiej ale jednocześnie zachowującej swoje surowe oblicze.

Czytaj dalej W masywie Civetty – Lago di Coldai

Brestova- wczesna jesień w Tatrach Zachodnich

Brestova- wczesna jesień w Tatrach Zachodnich

Zatęskniło nam się trochę za Tatrami, nie tymi z tłumem turystów ale tymi spokojnymi gdzie człowiek może iść sobie w ciszy, pobyć sam ze sobą i pięknymi widokami. Usiąść i chłonąć otaczające krajobrazy, a także poczuć już zapach jesieni. Śledząc informacje w mediach powyższa wizja wydawała się tylko pobożnym życzeniem. Informacje o 4 godzinnym dojeździe pod Tatry z Krakowa czy tysiącach ludzi czekających na wjazd na Kasprowy pokazywały, że w Tatrach odpocząć ciężko. A nam się udało i jest to jeszcze możliwe! Znaleźliśmy te spokojne i kojące Tatry, gdzie dodatkowo możemy iść z psiakiem. Zabierzemy Was dzisiaj na wędrówkę w Zachodnie Tatry Słowackie. Przekonacie się , że Tatry można mieć jeszcze tylko dla siebie, nawet w szczycie sezonu.

Czytaj dalej Brestova- wczesna jesień w Tatrach Zachodnich

Do trzech razy sztuka- Czupel zdobyty w ramach Korony Gór Polski

Do trzech razy sztuka- Czupel zdobyty w ramach KGP

W tym roku założyliśmy sobie zdobycie Korony Gór Polski, taki o! nasz cel. Zaczęliśmy od tych bardziej widokowych i wyższych szczytów (Śnieżka, Turbacz, Babia Góra, Śnieżnik, Mogielica, Radziejowa itp.). Tak się złożyło, że następny w kolejce był Czupel (930 m npm), najwyższy szczyt Beskidu Małego.

Czytaj dalej Do trzech razy sztuka- Czupel zdobyty w ramach Korony Gór Polski

Tre Cime di Lavaredo – dolomitowy klasyk

Tre Cime di Lavaredo – dolomitowy klasyk

Chyba każdy z nas widział Tre Cime di Lavaredo w telewizji, na widokówkach ( tak, to moje czasy:) ) , czy na zdjęciach w internecie. Ja również dawno temu w ten sposób zobaczyłam je po raz pierwszy i od razu znalazły się na liście wymarzonych miejsc, które w przyszłości chciałam odwiedzić. Marzenie udało się zrealizować i w czasie tegorocznych wakacji stanęliśmy u stóp majestatycznych Tre Cime po raz drugi. Zapraszam w świat gdzie strome skalne ściany witają się z przepływającymi chmurami, a te dyskretnie zasłaniają oblicze iglic, wymagając od obserwatora cierpliwości, bo przecież to co nieoczywiste „smakuje” najlepiej.

Czytaj dalej Tre Cime di Lavaredo – dolomitowy klasyk

Krótki i widokowy spacer do Bacówki nad Wierchomlą

Krótki i widokowy spacer do Bacówki nad Wierchomlą

Dzisiejszy wpis nie będzie jakiś bardzo długi ponieważ wędrówka , a raczej spacer do długich nie należał, za co dziękujemy kapryśnej i burzowej pogodzie. W sumie z dwojga złego lepsze to niż nic i nie odnoszę się w tym momencie do miejsca , w którym byliśmy ( bo dla mnie to jedno z TOP w Beskidzie Sądeckim) ale ogólnie do konieczności znacznego skrócenia planowanej trasy. Nadrabiając zaległości w Beskidzie Sądeckim wybraliśmy się w Pasmo Jaworzyny, a konkretnie odwiedziliśmy Bacówkę PTTK nad Wierchomlą. Bacówka może być celem samym w sobie na krótki, relaksujący spacer ale również może być częścią dłuższych tras ponieważ położona jest w miejscu , z którego można powędrować  w „cztery strony świata” Beskidu Sądeckiego. A tak poważnie , będąc w okolicach schroniska można udać się w kierunku Runka i dalej Krynicy Zdrój lub w zupełnie inną stronę do Piwnicznej czy Rytra. Tym razem będzie wersjalightczyli do Bacówki i jeszcze trochę dalej, z dłuższą przerwą na śniadanie :).

Czytaj dalej Krótki i widokowy spacer do Bacówki nad Wierchomlą

Cztery pory roku nad Zielonym Stawem Kieżmarskim

Cztery pory roku nad Zielonym Stawem Kieżmarskim

Miejsc do zwiedzania i szlaków do przejścia jest właściwie nieskończona ilość. Ciekawość zawsze ciągnie do nowego ale każdy z nas ma takie swoje miejsca do których chętnie wraca, a każdy powrót jest na swój sposób inny. 
My również mamy takie miejsce i jest to Zielony Staw Kieżmarski ( Zelene pleso) w Tatrach Słowackich. Już straciłam rachubę co do tego ile razy tam byliśmy. Szlak jest dostępny przez cały rok i my również wędrowaliśmy nim o każdej porze roku. Każda wędrówka była inna, a widoki i kolory różne.
Zdecydowanie warto się tam wybrać, nieważne kiedy! Zawsze jest tam pięknie! Zapraszamy dzisiaj do wędrówki przez 4 pory roku nad Zelene Pleso.

Czytaj dalej Cztery pory roku nad Zielonym Stawem Kieżmarskim

Beskid Sądecki – z Rytra przez Przehybę na Radziejową

Beskid Sądecki- z Rytra przez Przehybę na Radziejową

Kolejny weekend i kolejne słoneczne dni. Czyż może być piękniej? Chyba nie! Po długiej przerwie w dreptaniu szlakami Beskidu Sądeckiego i zachwytach widokami podczas majówki wróciliśmy na Sądecczyznę, tym razem po kolejną górę do KGP czyli Radziejową- najwyższy szczyt Beskidu Sądeckiego. Polecam to pasmo na spacery z psem. Szlaki nie są bardzo wymagające, widoki cudne, a i jakichś ogromnych tłumów tam nie spotkamy. Jeżeli spojrzymy na mapę szlaków turystycznych Beskidu Sądeckiego zobaczymy dość zagmatwaną mieszaninę kolorów ale my w tej plątaninie widzimy jak zawsze piękne pętelki, które lubimy najbardziej! Radziejowa również była jednym z punktów pętli, jaką sobie wytyczyliśmy. Sami zobaczcie czy warto tam być. Wg. nas zdecydowanie tak!!!

Czytaj dalej Beskid Sądecki – z Rytra przez Przehybę na Radziejową

Rumunia – kalejdoskop krajobrazów i wrażeń

Rumunia – kalejdoskop krajobrazów i wrażeń

Pomysł wyjazdu do Rumunii zrodził się w naszych głowach już dawno temu ale jak do tej pory nie składało się z jego realizacją. Coś zawsze stało na przeszkodzie. A to brak czasu, a to dziwne i często niepochlebne opinie o tym kraju. W końcu udało się wykroić kilka dni wolnego i postanowiliśmy na szybko wyskoczyć do kraju Drakuli aby zobaczyć i sprawdzić na własnej skórze jak tam jest naprawdę. Tuż przed wyjazdem zaczęło się myślenie gdzie jechać i które miejsca odwiedzić w tak krótkim czasie. Mamy 6 dni i tysiące możliwości. Zostać w górach czy dojechać nad morze?Zwiedzać zabytkowe miasta czy zaszyć się gdzieś na prowincji ? W efekcie byliśmy wszędzie po trochę:), taki rekonesans. Przejechaliśmy 3600 km odwiedzając Góry Fogaraskie i Góry  Parang. Dojechaliśmy nad Morze Czarne, a po drodze wstąpiliśmy do Sybina, Bukaresztu i Timisoary. Zapraszam zatem na fascynującą podróż po Rumunii, kraju wielu narodów i religii, gdzie obok siebie funkcjonują nowoczesne miasta i zaciszne , odcięte od świata osady .

Czytaj dalej Rumunia – kalejdoskop krajobrazów i wrażeń

Babia Góra- Królowa Beskidów czy Matka Niepogód.

Babia Góra- Królowa Beskidów czy Matka Niepogód ?

Majowe deszcze skutecznie zatrzymały nas w kolekcjonowaniu kolejnych szczytów do KGP, udało nam się jedynie odwiedzić Beskid Sądecki i Martinskie Hole. Jak na cały miesiąc to bardzo mało. No ale kiedyś ta zła aura musiała się skończyć i tak też się stało na początku czerwca. Optymistyczna prognoza pogody z automatu uruchomiła górskie plany i stwierdziliśmy, że dobrym kierunkiem będzie Babia Góra. Powodów dla których wybraliśmy Babią Górę było kilka. Po pierwsze: należy do Korony Gór Polski, a to nasz cel na ten rok. Po drugie moja wizyta na szczycie kilka lat temu była błądzeniem we mgle i rozległe panoramy mogłam malować sobie w wyobraźni, a po trzecie Ignacy nigdy tam nie był. Wystarczająco aby w końcu tam się udać.

Czytaj dalej Babia Góra- Królowa Beskidów czy Matka Niepogód.