Velky Chocz i wszystkie góry Słowacji

Velky Chocz i wszystkie góry Słowacji

Jest taka jedna charakterystyczna góra, przypominająca swoim kształtem przekrzywioną piramidę, leżąca poza głównymi, popularnymi pasmami, wciśnięta gdzieś pomiędzy Fatry a Tatry i mająca nad nimi miażdżącą przewagę! To właśnie z tego szczytu możemy oglądać chyba wszystkie łańcuchy, masywy, szczyty, wzgórza i wzniesienia słowackiej ziemi. Gdzieś w dole znajdzie się również jezioro i szerokie doliny. Dodatkowo aby to wszystko zobaczyć wystarczy pokonać około 6km. Brzmi jak sielanka i łakomy kąsek dla spragnionych bezgranicznych panoram. Zapytacie zapewne gdzie jest haczyk? I żeby nie było tak kolorowo, nie powiem, że nie ma:). Nie, nie, nie ! Przecież nic za darmo się nie dzieje więc i znajdzie się jeden, malutki, taki nieznaczący, niczym drobnym drukiem pisany kruczek. Aby stanąć na szczycie podczas niecałych 6 km wędrówki musimy pokonać 1000 m przewyższenia. Taki jest właśnie Velky Chocz, oferuje przepiękne i rozległe pejzaże ale wymaga cierpliwości, wytrwałości i samozaparcia. 

Zobacz więcej

Karkonosze- do źródeł Łaby

Karkonosze – do źródeł Łaby

Przynajmniej raz w roku odwiedzamy Karkonosze. Powodów jest kilka. Po pierwsze w miarę swobodnie możemy wędrować tam z psem. Po drugie w mojej opinii, góry te oferują niezwykłe i niepowtarzalne widoki, a po trzecie licznie wytyczone szlaki dają ogromne możliwości wyboru tras, które można przemierzać godzinami. Karkonosze szczególnie przypadły nam do gustu jesienią i w zimie. W tym roku padło na późne lato lub jak kto woli wczesną jesień:). Tak czy tak ekscytacja rosła w miarę zbliżania się dnia wyjazdu, być może wynikało to z tego, że bardzo stęskniliśmy się za karkonoskimi panoramami. Mając już pewne „doświadczenie” w wędrowaniu po krainie Liczyrzepy tym razem wybraliśmy się na szlaki do naszych południowych sąsiadów. Odwiedziliśmy całkiem nowe dla nas miejsca jak i mieliśmy okazję zerknąć na znane tereny z zupełnie innej perspektywy. Był zachwyt, czasem zdziwienie i drobne rozczarowanie jak widać zakątek Ducha Gór jest pełen niespodzianek!

Zobacz więcej

Wysokie Taury- alpejskie drogi i lodowiec Pasterze

Wysokie Taury- alpejskie drogi i lodowiec Pasterze

Kolejny sentymentalny powrót. Tym razem w Wysokie Taury, do podnóży najwyższego szczytu Austrii Grossglocknera. Oprócz wędrówki pieszymi szlakami lubimy spędzać czas przemierzając wysokogórskie drogi samochodowe. W Austrii co krok możemy znaleźć panoramiczną trasę, wijącą się pośród alpejskich trzytysięczników. Widoki są obłędne, a pokonywanie licznych serpentyn daje dużo frajdy. Jeżeli uda się połączyć samochodowy trip z pieszą wędrówką to już mamy pełnię szczęścia. Tak właśnie jest pod Grossglocknerem. Grossglockner Hohalpenstrasse dostarczy wrażeń zmotoryzowanym, a wycieczka do czoła lodowca Pasterze zachwyci wszystkich miłośników alpejskich krajobrazów. Opowieść o niewielkim wycinku Wysokich Taurów podzielę na dwie części. Jedna to wrażenia z przejazdu piękną trasą, a druga to opis trasy pod Lodowiec Pasterze. Jeden dzień i dwa światy. Świat techniki i inżynierii, a po chwili świat magicznego górskiego krajobrazu gdzie „pierwsze skrzypce” gra natura.

Zobacz więcej

Jagodna- tajemnicze Góry Bystrzyckie

Jagodna-tajemnicze Góry Bystrzyckie

Wędrówkę po Górach Bystrzyckich rozpocznę dość nietypowo bo od cytatu z Wikipedii: „Góry Bystrzyckie wyróżniają się dużą lesistością.Teren jest bardzo słabo zaludniony i ze względu na trudne warunki ciągle wyludniający się w wyniku procesu zanikania wsi. Małe urozmaicenie rzeźby terenu, znaczne zalesienie i słaba baza noclegowa powodują, że Góry Bystrzyckie nie są popularnym regionem turystycznym. Są one atrakcyjne dla wytrwałych piechurów i rowerzystów górskich poszukujących miejsc wolnych od masowej turystyki.”Te cztery zdania w arcymistrzowski sposób opisują to wszystko czego zazwyczaj szukamy w górach. Czyżby Góry Bystrzyckie były idealnym miejscem, w które można uciec od tłumów, cieszyć się lasem, nietypowymi panoramami i wędrować bezkresnymi duktami, czując na plecach oddech dolnośląskich tajemnic, a i dołożyć cegiełkę do Beaglowej Korony Gór Polski? Jesteście ciekawi czy tak tam jest?Jeśli tak to zapraszamy w baśniowe Góry Bystrzyckie i na Jagodną.

Zobacz więcej

Sonntagskögel i Kitzstein – ziemia salzburska

Sonntagskögel i Kitzstein-ziemia salzburska

Alpy austriackie są dla nas takim małym rajem na ziemi, azylem, trochę nawet ucieczką od codzienności. Mnogość szlaków turystycznych daje nieograniczone możliwości wędrowania i cieszenia się przestrzenią. Ostatni dzień  w Alpach to wejście na dwa szczyty: Sonntagskögel i Kitzstein (Gabel). Wycieczka na około 4 do 5 godzin prowadząca na najwyższy w okolicy Kitzstein mierzący 2037 m npm. Widoki roztaczające się z wierzchołka zapierają dech w piersiach, podziwiać można szerokie alpejskie doliny, zielone łąki i niezliczoną ilość szczytów zamykających horyzont z każdej strony. Wysiłek włożony w zdobycie góry daje satysfakcję i rekompensowany jest doskonałymi panoramami. Mam chyba niczego więcej do szczęścia nie potrzeba i włóczenie się po tych cudnych zakątkach to najlepsze co możemy robić w wolnym czasie. Alpy może nie najwyższe ale napewno malownicze i cieszące wszystkie zmysły. Na wędrówki z psem idealne pod każdym względem. Dajcie się porwać na alpejskie ścieżki z niepowtarzalnymi pejzażami.

Zobacz więcej

Biebrzański Park Narodowy

Biebrzański Park Narodowy

W ramach przewietrzenia głowy i zmiany otoczenia z górskiego na inne postanowiliśmy spędzić kilka dni na Podlasiu. Okazało się, że rejon oferuje bardzo wiele zarówno jeżeli chodzi o walory przyrodnicze jak i bogactwo historyczne. Przygodę z Podlasiem rozpoczęliśmy od eksploracji terenów leżących w Dolinie Biebrzy. Już na wstępie napiszę, że jeżeli pragniecie spędzić czas na łonie natury to jest to miejsce idealne! Obszar Biebrzańskiego Parku Narodowego obejmuje najbardziej dzikie i dziewicze zakątki Polski. Znajdziecie tutaj rozległe bagna, torfowiska, wszelkie bogactwo flory i fauny, bezkresne lasy, a także zarastające starorzecza. Oko w oko spotkać można takie osobliwości przyrody jak łosie, które bardzo licznie zamieszkują tutejsze bory, a wielbiciele ptactwa tłumnie ciągną w te rejony celem podglądania ich codziennego życia. Jak widać „oferta” jest bardzo zróżnicowana i ogromnie ciekawa, nie pozostaje nic innego jak spakować plecak i przybywać do królestwa gdzie dźwięki natury słychać dzień i noc.

Zobacz więcej

Koziarz- zachodem słońca malowany

Koziarz- zachodem słońca malowany

Koziarz leży trochę na uboczu, niby to Beskid Sądecki ale już prawie Gorce. Taka niepozorna góra wyrastająca wprost z doliny Dunajca w okolicach Tylmanowej. Właśnie w tym miejscu Dunajec stanowi wyraźną granicę pomiędzy Gorcami i Beskidem Sądeckim, a wąski most łączy ze sobą te dwa światy. Koziarz nie jest ani bardzo wysoki ani popularny. Zarówno w nieodległych Gorcach jak i w Beskidzie Sądeckim istnieje wiele bardziej obleganych i znanych szlaków na które wędrują tłumy. Po co w takim razie iść na Koziarz skoro w okolicy mamy do wyboru niezliczoną ilość ścieżek w różnych pasmach, miliony panoram na 4 strony świata czy schroniska w których można przysiąść i odpocząć po trudzie wędrówki? A po to aby o zachodzie słońca napawać się „milion pierwszą” panoramą na Tatry, Gorce i Pieniny , po to aby pobyć w ciszy i wsłuchiwać się w przyrodę i po to aby popatrzeć na  Dunajec wijący się szeroką doliną. Myślę, że to wystarczające powody aby udać się w zachodnią część Beskidu Sądeckiego.

Zobacz więcej

Eliaszówka- krótki, przyjemny i widokowy spacer

Eliaszówka- krótki, przyjemny i widokowy spacer

Na Eliaszówce byliśmy już 3 razy ale dopiero podczas ostatniego podejścia udało nam się w pełni podziwiać panoramę roztaczającą się z wieży widokowej stojącej na szczycie. Ciekawość tego co stamtąd widać zwyciężyła i po kolejnych „niepowodzeniach” w końcu udało nam się porozglądać. Byliśmy tam zimą i latem stąd też mogę powiedzieć , że Eliaszówka jest dobrym pomysłem na niedługi spacer na każdą porę roku. Wędrówka jest przyjemna, niewymagająca i może być traktowana jako rozgrzewka przed dłuższymi trasami lub jako zwiastun i zachęta do eksploracji tego wszystkiego wspaniałego co czeka  na nas w Beskidzie Sądeckim. Eliaszówka to również doskonały pomysł na spędzenie „lajtowego” popołudnia w towarzystwie spektakularnych widoków na Tatry z nieodległej polany Litawcowej. Ruszamy w kierunku Obidzy i Eliaszówki.

Zobacz więcej

Przehyba- z widokami na Pieniny

Przehyba-z widokami na Pieniny

Na Przehybie byliśmy kilka razy i każdorazowy wypad to wędrówka innym szlakiem. Tak, tak mamy ich tam dużo więc było w czym wybierać. Nigdy jednak nie wychodziliśmy na Przehybę ze Szczawnicy, bo będąc w tamtej okolicy zwykle jechaliśmy w Pieniny. No bo komu Krościenko czy właśnie Szczawnica nie kojarzą się z Trzema Koronami, Sokolicą , spływem Dunajca czy ewentualnie Wysoką? Mało kto zapuszcza się ze Szczawnicy w lasy Beskidu Sądeckiego, a szlaków prowadzących w tamtych kierunkach jest dość dużo. Tak to czasem jest , że dane miejsce otrzymuje „łatkę” i kojarzy się z jednym, konkretnym pasmem czy górą, a co za tym idzie często te popularne bez wątpienia piękne szlaki są dość zatłoczone. My tymczasem szukając spokoju i nie ukrywam „wyrypy”, ze stolicy Pienin wybraliśmy się na całodniową , wycieczkę na Dzwonkówkę i Przehybę. Było długo, czasami dość męcząco ale widoki na szlaku zrobiły swoje.

Zobacz więcej

Jaworze- na granicy dwóch Beskidów

Jaworze- na granicy dwóch Beskidów

Dalekie wycieczki zawsze są fascynujące ale czasem „pod samym nosem” mamy miejsca, których nie doceniamy i trochę pomijamy. Dzisiaj będzie właśnie o takim miejscu, które leży w Górach Grybowskich, na pograniczu Beskidu Niskiego i Sądeckiego. Mogę powiedzieć , że tutaj stawiałam swoje pierwsze kroki w górach. Tutaj też wycieczka obfitowała w smaki dzieciństwa takie  jak jeżyny czy borówki zbierane wprost z krzaków rosnących przy szlaku, a  trud górskiej wędrówki wynagrodzony był kiełbasą pieczoną przy ognisku. Takie proste rzeczy, a w głowie zostają na całe życie i kształtują nas jako dorosłych. Dzisiaj chciałam pokazać Wam trochę moich rodzinnych stron. Zawsze były jakieś czarowne, nierzadko odległe rejony , a nie pisałam o tym co najbliżej. Będzie sentymentalnie ale i pięknie, bo nieraz już się przekonaliśmy , że mało popularne miejsca często okazują się perełkami czekającymi na odkrycie. Odkrywamy zatem Góry Grybowskie. 

Zobacz więcej