Skalny Stół- poza karkonoskimi klasykami

Skalny Stół- poza karkonoskimi klasykami

Karkonosze, Karkonosze !!!! Niewątpliwie te góry mają w sobie coś niezwykłego. Nie wiem co, ale przyciągają nas jak magnes. Widokami, klimatem, atmosferą albo to Liczyrzepa czyli Duch Gór złowił nas w swoje sidła. Nie było jak do tej pory roku żeby nie wędrować szlakami po gołoborzach i podziwiać jedyne w swoim rodzaju, niepowtarzalne panoramy. Trakty pomiędzy Szrenicą a Śnieżką znamy już chyba na pamięć, tak samo jest z wieloma szlakami dojściowymi do czerwonego łączącego wymienione wcześniej dwa wierzchołki. Pomyślicie pewnie, że nie ma sensu kolejny raz wracać w te strony. Otóż sens jest bo Karkonosze oprócz utartych szlaków, wydeptanych jak klepisko (choć i tak pięknych) oferują wiele miejsc leżących gdzieś na uboczu i oferujących np. widok na Śnieżkę zupełnie inny niż ten znany z większości zdjęć i folderów reklamowych. Czy Śnieżka może w ogóle wyglądać inaczej? Może!!! A skąd? Ze Skalnego Stołu. Zapraszamy zatem na ten ciekawy, piękny, urozmaicony i czasem trochę wymagający szlak!

Zobacz więcej

Kutrzyca- Tyrol w Beskidzie Wyspowym

Kutrzyca- Tyrol w Beskidzie Wyspowym

Ostatnia wycieczka na Ćwilin w Beskidzie Wyspowym tak nas zachwyciła, że obiecaliśmy sobie spędzić więcej czasu w tym urokliwym zakątku i podreptać po innych mniej uczęszczanych szlakach. Przy pierwszej lepszej okazji poszła „w ruch” mapa turystyczna i nastąpiło obmyślanie gdzie by się tu wybrać, wszak rejon był nam raczej mało znany. Plątanina kolorowych szlaków pieszych, rowerowych i narciarskich to istny oczopląs i nie pomogła w wyborze trasy. Dopiero dokładniejsze przyglądnięcie się całemu terenowi dało jakiś obraz i pojawił się pomysł zdobycia Jasienia i Kutrzycy, dwóch szczytów o podobnej wysokości leżących bardzo blisko siebie. Pogoda zapowiadała się cudownie, a topografia szlaku wskazywała na to, że będzie widokowo towarzystwo zaś gwarantowało przednią zabawę! „Głodni nowego”, pełni zapału i spragnieni widoków ruszyliśmy na beskidzkie szlaki. Nie zawiedliśmy się ! Ciekawa trasa zwieńczona widokami na Gorce i Tatry to właśnie to czego szukaliśmy!

Zobacz więcej

Gossausee- pocztówka z Austrii

Gossausee- pocztówka z Austrii

Wakacje z psem w Górnej Austrii, w Kraju Salzburskim są strzałem w dziesiątkę. Piękne krajobrazy, niezliczona ilość szlaków o różnym stopniu trudności, cudownie mieniące się turkusowe jeziora, dostęp do kolejek górskich i psioprzyjazne miejsca to wszystko co w tym zakątku świata może Was czekać. Do tego kraina w zasięgu jednego dnia jazdy z południa Polski. Wszystko to złożyło się na decyzję o pojechaniu tam kolejny raz na letni wypoczynek. Co prawda szczęście do pogody mieliśmy takie sobie ale zawsze był pomysł na spędzenie czasu. Tuż po przyjeździe i wcześniejszej eksploracji upalnego Dolnego Śląska postanowiliśmy trochę się zrelaksować i odpocząć, oczywiście aktywnie. Miejscem wręcz idealnym na taki dzień okazał się rejon Gosau i spacer w kierunku Hintere Seealm. Podczas wygodnej wędrówki podziwiać możemy 3 jeziora: Vorderer Gossausee, malutki staw i położone najwyżej Hinterer Gossausee. A wszystko to w otoczeniu strzelistych, skalno-lodowych draperii Dachsteinu.

Zobacz więcej

Wszystkie szlaki prowadzą na Łabowską

Wszystkie szlaki prowadzą na Łabowską

Trudno powiedzieć ileż to razy na Hali Łabowskiej byliśmy??? Odwiedzaliśmy to miejsce zarówno jako punkt docelowy, a czasem zabłąkaliśmy się tam przy okazji jakiejś dłuższej wędrówki. Szlaków pieszych, rowerowych czy narciarskich prowadzących na halę jest kilka. Na początek zajmę się rozpracowaniem podejścia niebieską ścieżką z Łomnicy -Zdrój, ponieważ wydaje mi się być ono dość ciekawym. Napewno szlak nie jest nudny ponieważ znajdziemy tam wszystkiego po trochę. Będą wygodne leśne drogi, malownicze potoki, dość strome podejścia, urokliwe polany i oczywiście piękne beskidzkie widoki. Co do podejść to podczas wycieczki zmierzymy się chyba z jednym z bardziej wymagających w Beskidach:). Jak widać atrakcji napewno nie zabraknie. Ale jak to zwykle bywa „wysiłek” zostanie nagrodzony ponieważ na koniec na strudzonych wędrowców czeka schronisko, w którym można się posilić, a w sprzyjających warunkach na rozległej polanie wyprostować nogi i wygrzewać twarz w słońcu. 

Zobacz więcej

Ćwilin- tutaj wszystko się zaczęło

Ćwilin- tutaj wszystko się zaczęło

Mogielica, Ćwilin i Łopień to jedyne szczyty, na które udało nam się dotrzeć w ramach eksploracji Beskidu Wyspowego. Na swoje usprawiedliwienie dodam, że na najwyższym szczycie pasma czyli Mogielicy byliśmy dwa razy. Na Ćwilinie zresztą też ale pierwszy wypad miał miejsce kilka lat temu. Dorzucając do tego ekspresowy spacer na Łopień w, letnie niedzielne popołudnie w Beskid Wyspowy jakoś nie było nam po drodze. Dzisiaj zastanawiam się dlaczego? Przecież mamy go właściwie „pod nosem” i jest wręcz idealny na niezbyt długie, relaksujące wędrowanie, nie ma ograniczeń co do spacerów z psem, a pasmo oferuje piękne krajobrazy. Aby nadrobić swoje zaległości w grudniowy, wietrzny i słoneczny weekend wybraliśmy się ponownie na Ćwilin. Co prawda nie była to jeszcze zimowa wędrówka, bo śniegu jak na lekarstwo, w zamian halny porządnie przewietrzył nam głowy, a oczy i zmysły urzeczone zostały pięknymi panoramami roztaczającymi się z rozległej polany na szczycie.

Zobacz więcej

I Pieniny i Beskidy… w jeden dzień

I Pieniny i Beskidy… w jeden dzień

Jak już kiedyś wspominałam Pieniny Właściwe dla wędrujących z psem nie są dostępne ponieważ leżą na terenie Pienińskiego Parku Narodowego, w którego regulaminie widnieje zakaz wstępu dla czworonożnych przyjaciół. Nie mniej jednak rejon Szlachtowej i Jaworek jest tak urokliwy, że trudno o nim zapomnieć dlatego też poszperaliśmy i znaleźliśmy szlaki, na które legalnie możemy zabrać psiaka. Szlak, który dzisiaj opiszę pozwoli nam być trochę w Pieninach, a przynajmniej z bliska je oglądać i trochę w Beskidzie Sądeckim i to wszystko w ciągu jednego dnia! Druga zaleta to zdecydowany brak tłumów, co w dzisiejszych czasach, przynajmniej dla nas jest bardzo, bardzo w cenie. Trzecim argumentem zachęcającym do odwiedzin tego rejonu to malownicze widoki. Zawiesimy oko na Trzech Koronach i Wysokiej, dostrzeżemy Eliaszówkę czy Prehybę i Radziejową w Beskidzie Sądeckim oraz upoimy się widokiem na Tatry. Czy taka reklama wystarczy aby zawitać na pogranicze Małych Pienin i Beskidu Sądeckiego?

Zobacz więcej

Główną granią Małej Fatry

Główną granią Małej Fatry

Małą Fatrę odkryliśmy kilka ładnych lat temu. Może 6, może 7, dokładnie nie pamiętam. Wybraliśmy się wtedy na Południowy Gruń i sławetne podejście nas dobiło. Widok plecaka toczącego się w dół, błotne zjazdy i używanie gałęzi do asekuracji nie powstrzymały nas przed zdobyciem szczytu. Pomimo średniej pogody widok nas zaczarował i powędrowaliśmy w stronę Chleba. Tam również nie obyło się bez niespodzianek. Na puszce z jedzeniem dla Bossa rozcięłam lewą rękę, potem zaczęło padać i wycieczkę zakończyliśmy zjazdem kolejką do Vratnej. Pomimo kiepskiego zbiegu okoliczności, średnich warunków pogodowych i raczej niezbyt zachęcającego „pierwszego poznania” zauroczenie pozostało, a Mała Fatra siedziała nam w głowach i wierciła dziurę w brzuchu. W końcu doczekaliśmy „łaskawości” Janosika i ruszyliśmy na szlaki wcale nie takiej „małej” Małej Fatry. Zapraszamy na spacer w chmurach i ponad jesiennymi mgłami główną granią Małej Fatry.

Zobacz więcej

Lubań- magiczny czy przeklęty?

Lubań – magiczny czy przeklęty?

Korzystając z ostatnich pięknych dni jesieni chcieliśmy pooglądać Tatry. Studiując mapę zdecydowaliśmy się na wycieczkę na Lubań, szczyt o wysokości 1211m npm, leżący w Gorcach, poza terenem parku narodowego więc nic nie stało na przeszkodzie aby wędrować z George. Na szczycie Lubania stoi wieża widokowa, stąd też pojawiła się szansa na jeszcze lepsze i szersze panoramy, a przecież właśnie o podziwianie malowniczych krajobrazów w naszych wycieczkach chodzi. Z pośród gąszcza szlaków prowadzących na tę dość popularną górę wybraliśmy niebieski (chyba najkrótszy) mający swój początek na Przełęczy Snozka, tuż przy drodze nr 969 łączącej Krościenko z Nowym Targiem. Już sama przełęcz oferuje przepiękne widoki na Jezioro Czorsztyńskie, Tatry i Pieniny, co jak się okazało było tylko przedsmakiem późniejszego spektaklu. Kto jeszcze na Lubaniu nie był niech nie traci czasu i czym prędzej odwiedzi ten zakątek. Czy zimą czy latem zawsze jest tam pięknie!

Zobacz więcej

Rossbrand-niepozorny alpejski szczyt

Rossbrand-niepozorny alpejski szczyt

Z niecierpliwością czekaliśmy aż nad Alpami wyjdzie słońce! 3 dni intensywnego deszczu obniżyło nasze morale i wyczekiwaliśmy na zmianę pogody co najmniej tak  jak himalaiści w wysokich górach na okno pogodowe lub dzieci na pierwszą gwiazdkę. W końcu pogoda się zlitowała i deszczowe chmury ustąpiły. Trudno opisać naszą ekscytację, ponieważ tak bardzo tęskniliśmy za Alpami, że chyba rano nawet nie zjedliśmy porządnego śniadania bo już chcieliśmy być na szlakach. Mieszkając w Altenmarkt im Pongau nie potrzebowaliśmy daleko jechać aby wędrować po alpejskich ścieżkach. Na pierwszy piękny, słoneczny dzień wybraliśmy Filzmoos i spacer na niepozorny ale oferujący oszałamiające i szerokie widoki Rossbrand, na który prowadzi przyjemna trasa. Zapytacie pewnie po co wybierać się na wierzchołek nie liczący nawet 2000 m npm skoro Alpy oferują dużo wyższych i pewnie ciekawszych szczytów ? Przeczytajcie, a jestem pewna, że również docenicie mniej spektakularne miejsca.

Zobacz więcej

Velky Chocz i wszystkie góry Słowacji

Velky Chocz i wszystkie góry Słowacji

Jest taka jedna charakterystyczna góra, przypominająca swoim kształtem przekrzywioną piramidę, leżąca poza głównymi, popularnymi pasmami, wciśnięta gdzieś pomiędzy Fatry a Tatry i mająca nad nimi miażdżącą przewagę! To właśnie z tego szczytu możemy oglądać chyba wszystkie łańcuchy, masywy, szczyty, wzgórza i wzniesienia słowackiej ziemi. Gdzieś w dole znajdzie się również jezioro i szerokie doliny. Dodatkowo aby to wszystko zobaczyć wystarczy pokonać około 6km. Brzmi jak sielanka i łakomy kąsek dla spragnionych bezgranicznych panoram. Zapytacie zapewne gdzie jest haczyk? I żeby nie było tak kolorowo, nie powiem, że nie ma:). Nie, nie, nie ! Przecież nic za darmo się nie dzieje więc i znajdzie się jeden, malutki, taki nieznaczący, niczym drobnym drukiem pisany kruczek. Aby stanąć na szczycie podczas niecałych 6 km wędrówki musimy pokonać 1000 m przewyższenia. Taki jest właśnie Velky Chocz, oferuje przepiękne i rozległe pejzaże ale wymaga cierpliwości, wytrwałości i samozaparcia. 

Zobacz więcej