St. Anton am Arlberg –
Alpy Austriackie z Beagle

Alpy Austriackie to kolejne góry gdzie istnieje milion możliwości na aktywne spędzanie czasu z psem. Pierwszy raz byliśmy w Austrii w 2014 roku z naszym pierwszym Beagle Bossem. Spędziliśmy tydzieńw niedużym miasteczku Altenmarkt i przekonaliśmy się, że nie ma tam ograniczeń co do przebywania psów na szlakach czy w górskich kolejkach.

W Alpy Austriackie powróciliśmy w ostatnie wakacje i spędziliśmy kilka dni w miejscowości St. Anton am Alrberg. W zimie jest to potężny kurort narciarski, natomiast w lecie jest zdecydowanie mniej turystów i wiele możliwości aktywnego spędzania czasu. Na miejscu samochód właściwie nie jest potrzebny ponieważ tuż obok hotelu , w którym mieszkaliśmy startowały gondole i miały początek górskie szlaki.

Po całodniowej podróży z Polski stwierdziliśmy, że porzucamy samochód i zwiedzamy najbliższą okolicę. Korzystając z gościnności właścicieli rodzinnego hotelu i zdając się na ich znajomość terenu posłuchaliśmy sugestii co do tego gdzie się wybrać. Celem naszej wycieczki był szczyt Vallugi, który można zdobyć pieszo ale ze względu na via ferratę pod szczytem doszliśmy do wniosku, że nie jest to najlepszy pomysł na wyprawę z psem. Ale oczywiście to nie był jedyny wariant dostania się na górę, ponieważ obok hotelu startowała kolejka, która pozwoliła nam dostać się na ten wspaniały punkt widokowy.

Aby podziwiać panoramę ze szczytu skorzystaliśmy z trzech wagoników ( 2 przesiadki), pies był wszędzie mile widziany .  Widok z góry był cudowny, tysiące alpejskich szczytów na wyciągnięcie ręki. Gdzie nie spojrzeliśmy góry, góry i jeszcze raz góry.

Zmęczenie po podróży zmęczeniem ale tak naprawdę ten dzień  dopiero się zaczął, w wakacje jakoś łatwiej się wstaje i nie mogło obyć się bez lekkiego trekkingu. Zjeżdżając z Vallugi wysiedliśmy na jednej z pośrednich stacji i ruszyliśmy na szlak. W Austrii podobnie jak we Włoszech wszystkie szlaki mają kolor czerwony i oznaczane są cyframi. Pogoda była piękna więc postanowiliśmy podejść szlakiem nr 22 do leżącego na wysokości 2 288 m npm schroniska Ulmer ( Ulmer Hutte). Szlak bardzo wygodny, tak naprawdę dobrze utrzymana szutrowa droga biegnąca pomiędzy halami na których wypasały się alpejskie krowy, widoki jak w reklamie czekolady Milki, dojrzeć można było również świstaka. Podczas całej wycieczki podziwialiśmy alpejskie trzytysięczniki z Vallugą ( 2 811 m npm) na czele.

Po drodze do schroniska mijamy niewielkie jeziorko Wasserspiele Arlensattel, gdzie zrobiliśmy sobie chwilę przerwy na podziwianie krajobrazu.

Powyżej jeziora rozpoczynało się trochę bardziej męczące podejście. Nie ma jednak powodów do zmartwień ponieważ było krótkie i po chwili wyprowadziło wprost na taras Ulmer Hutte.

A tam istna sielanka. Cisza, spokój i cudny widok na alpejskie szczyty. Większość turystów spędza czas w okolicach górnej stacji kolejki więc tutaj docierają nieliczni. I tak można siedzieć i w nieskończoność podziwiać te cuda natury. Po jakiejś godzinie zmusiliśmy się do zejścia w dół.

Początkowo wracamy tym samym szlakiem do górnej stacji kolejki, a potem obieramy szlak nr 24 i schodzimy w kierunku jeziora Maiensee. Docierając na miejsce szczerze zazdroszczę mieszkańcom St. Christoph, którzy  mają jezioro w zasięgu półgodzinnego spaceru . A zazdroszczę dlatego , że jest to miejsce niezwykle urokliwe. Pięknie i zacisznie  położone , mające mnóstwo intymności i jakiegoś takiego spokoju, którego brakuje na co dzień. Widać , że mieszkańcy pobliskiego St. Christoph w pełni i w ciszy korzystają z możliwości relaksu w tym cudnym zakątku.

Opuszczając Maiensee szlakiem nr 16 i dalej nr 13 wędrujemy do St. Anton czyli miejsca gdzie mamy nocleg. Szlak wiedzie trochę halami, trochę lasem. W dolnej części należy uważnie obserwować oznaczenia , które nie są zbyt częste i może się zdarzyć , że przez nieuwagę dotrzemy do asfaltowej drogi biegnącej przez dolinę, a spacer asfaltem , w towarzystwie samochodów chyba nie należy rzeczy, które chcemy robić będąc w Alpach. Po około 1,5 h docieramy do hotelu. Szlak dochodzi do samego centrum St. Anton

PRAKTYCZNIE:

– polecamy bardzo przyjemny i psiolubny rodzinny hotel Monfort St. Anton am Arlberg (http://www.hotelmontfort.com/en/), położony w samym centrum ale latem i tak jest tam cisza i spokój, właściciele bardzo pomocni i chętnie dzielący się informacjami na temat regionu

– podróżowanie kolejkami z psem nie jest kłopotem, dodatkowo rezerwując nocleg w hotelu od gospodarzy otrzymaliśmy kartę pobytową, która przez jeden dzień pozwalała na korzystanie z górskich kolejek bez opłat

– wyjazd kolejką na Vallugę i trekking zajęły nam cały dzień, zaznaczę , że sporo czasu spędziliśmy na delektowaniu się widokami

Please follow and like us: