Kutrzyca- Tyrol w Beskidzie Wyspowym

Ostatnia wycieczka na Ćwilin w Beskidzie Wyspowym tak nas zachwyciła, że obiecaliśmy sobie spędzić więcej czasu w tym urokliwym zakątku i podreptać po innych mniej uczęszczanych szlakach. Przy pierwszej lepszej okazji poszła „w ruch” mapa turystyczna i nastąpiło obmyślanie gdzie by się tu wybrać, wszak rejon był nam raczej mało znany. Plątanina kolorowych szlaków pieszych, rowerowych i narciarskich to istny oczopląs i nie pomogła w wyborze trasy. Dopiero dokładniejsze przyglądnięcie się całemu terenowi dało jakiś obraz i pojawił się pomysł zdobycia Jasienia i Kutrzycy, dwóch szczytów o podobnej wysokości leżących bardzo blisko siebie. Pogoda zapowiadała się cudownie, a topografia szlaku wskazywała na to, że będzie widokowo towarzystwo zaś gwarantowało przednią zabawę! „Głodni nowego”, pełni zapału i spragnieni widoków ruszyliśmy na beskidzkie szlaki. Nie zawiedliśmy się ! Ciekawa trasa zwieńczona widokami na Gorce i Tatry to właśnie to czego szukaliśmy!

Patrząc na to jaki szturm w ostatnim czasie „przeżywają” góry coraz trudniej jest znaleźć miejsce, które będzie w miarę spokojne. Widząc co działo się na „Zakopiance” w piątek wiedziałam już, że znalezienie trasy, spełniającej nasze oczekiwania nie będzie łatwym zadaniem. Chodziło mi po głowie kilka opcji, ostatecznie padło na Beskid Wyspowy i Kutrzycę. Powodów było kilka. Pierwszy to nieprzemijający zachwyt po wędrówce na Ćwilin i to chyba był główny argument, a drugi to nadzieja na to, że nie zginiemy tam w tłumie turystów. Pozwólcie, że o samym Beskidzie Wyspowym nie będę się już rozpisywać. Dla chętnych i ciekawych informacji na temat regionu i pasma podsyłam opisy wycieczek na Mogielicę i Ćwilin, znajdzie się tam również trochę ciekawostek poza turystycznych.

Widok ze szlaku na Mogielicę
Widok z Ćwilina

Skoro została określona destynacja, nie pozostało nic innego jak wyruszyć w drogę w kierunku Lubomierza skąd startował nasz szlak. Lubomierz jest niewielką wsią liczącą około 2000 mieszkańców położoną na granicy Gorców i Beskidu Wyspowego w województwie małopolskim. Rzeka Mszanka wyznacza właśnie granicę pomiędzy tymi dwoma pasmami. Jak widać już samo położenie jest bardzo atrakcyjne i zwiastuje wiele ciekawych możliwości. Tym razem postawiliśmy na Kutrzycę, z której to podobno według „internetowych” doniesień obserwować można piękne panoramy. Nie pozostało nic innego jak sprawdzić to na własnej skórze i w piękną, słoneczną niedzielę zameldowaliśmy się w Lubomierzu. Towarzyszami wędrówki były tym razem zaprzyjaźnione „tollery” i ich kolega, rzecz jasna ze swoimi opiekunami.

Lago
Cała gromadka

Aby dotrzeć na Kutrzycę wybraliśmy czarny szlak mający swój początek przy stacji benzynowej. Znaki turystyczne widoczne były właściwie od razu. Aby iść we właściwym kierunku należało przejść na drugą stronę ulicy i trochę cofnąć się w stronę Mszany Dolnej. Po paru chwilach zobaczyliśmy czarną strzałkę kierującą nas w prawo do przysiółka Marczaki. Wąska asfaltowa dróżka właściwie od początku zaczęła piąć się w górę pomiędzy zabudowaniami. Minęliśmy ostatnie domy i nasza ścieżynka zniknęła pod zmrożonym śniegiem. Poruszaliśmy się prawdopodobnie po wczorajszych śladach. Póki co było dość wygodnie ponieważ śnieg był twardy, a poranne promienie słońca nie zdążyły go jeszcze rozpuścić. Szlak cały czas nabierał wysokości ale dzięki temu już od samego początku mogliśmy liczyć na ciekawe krajobrazy. Szybciutko dotarliśmy do pierwszego punktu widokowego, z którego to mogliśmy podziwiać widoki na dolinę Mszanki i Lubomierz, szczyty Gorców, a na horyzoncie dostrzegliśmy nawet zarys Babiej Góry.

Ścieżka w drodze na Jasień
Pierwsze widoki
Dolina Mszanki

Z polany weszliśmy w zimowy las, ścieżka była wygodna ale cały czas wznosiła się w górę. Raz łagodniej aby po chwili bardziej stromym fragmentem nabrać kolejnych metrów wysokości. Jak do tej pory na szlaku nie spotkaliśmy nikogo! Z lasu wydostaliśmy się na kolejną polanę i tak kilka razy. Szlak w mojej ocenie był bardzo urozmaicony i napewno się nie nudziliśmy. Psiaki szalały w śnieżnych zaspach. Tradycyjnie nie obyło się bez tarzania, a na pyskach widać było ogromną radość.

Gdzieś na szlaku
Jest radość!
I obowiązkowy punkt każdej zimowej wycieczki

Po około 1,40 h marszu poprzez lasy, łąki i bezdroża dotarliśmy do  Polany Folwarcznej gdzie nasz czarny szlak dołączył do zielonego prowadzącego z Wilczyc. Polana położona jest na przełęczy pod Kobylicą na wysokości około 850-880 m npm. Dawniej polana była użytkowana rolniczo jak większość polan w Beskidzie Wyspowym. Dolna część polany jest zalesiona, a ciekawostką jest to, że na wiosnę możemy znaleźć tam kwitnące krokusy, które w Beskidzie Wyspowym są rzadkością! Jak widać, kolejne zaskoczenie związane z tym niepozornym pasmem i kolejne niespodzianki czekające na szlakach Beskidu Wyspowego. Kolejnym powodem dla którego warto dotrzeć na Polanę Folwarczną są roztaczające się z niej widoki na dolinę Mszanki oraz Beskid Wyspowy i Gorce. W kierunku od lewej strony widoczne są: Kudłoń, Turbacz,  Turbaczyk, Obidowiec, Jaworzyna Ponicka, Maciejowa, Potaczkowa, Luboń Wielki i Szczebel.

Na Polanie Folwarcznej
I jeszcze trochę widoków
Zimowe podejście na Polanę Folwarczną

W dolnej części polany ma swoje źródła potok Wierzbnica. W górnej części polany znajduje się wiata gdzie chroniąc się przed wiatrem możemy chwilę odpocząć. W tym właśnie miejscu spotkaliśmy pierwszych tego dnia turystów, co ciekawe byli również z psem. Dalsza trasa to zielone znaki, poprowadzone wzdłuż szerszej leśnej drogi. I tak jak poprzednio trochę z górki, trochę pod górkę, trochę lasu, trochę otwartego terenu. Szlak na całej długości oferował takie urozmaicenia i napewno nie był monotonny.

Zielony szlak na Jasień
W drodze na Jasień

Kolejnym miejscem w którym musieliśmy się zatrzymać to Polana Łąki na wysokości 1000 m npm. Na polanę wyglądała mi tak średnio ponieważ miejsce bardziej przypominało szczyt i to z bardzo rozległym widokiem między innymi na Ćwilin i Lubogoszcz. Otoczeni cudownym krajobrazem zrobiliśmy sobie chwilkę przerwy na śniadanie i fotosesje.

Zachwyceni ruszyliśmy dalej w kierunku Jasienia (1062 m npm) trzeciego co do wysokości po Mogielicy i Ćwilinie szczytu Beskidu Wyspowego. Wznosząc się delikatnie po kilku minutach stanęliśmy na zalesionym wierzchołku. Widoki były mocno ograniczone więc nie zabawiliśmy tutaj zbyt długo i żółtym szlakiem zeszliśmy czym prędzej w kierunku Polany Skalne i Kutrzycy.

Wzorowe pozowanie
A tutaj po beaglowemu

I tutaj rozpoczęła się prawdziwa uczta!!! Polana Skalne to duża polana leżąca pomiędzy Jasieniem i Kutrzycą, z której rozciągają się przepiękne widoki, przede wszystkim na Mogielicę, a także na Cichoń, Modyń, Wielki Wierch, Kiczorę Kamienicką, Gorce oraz Tatry. Panorama była oszałamiająca!

Cud- miód!
Beskidzki Tyrol
I jeszcze zbliżenie na Tatry

Do tego piękna zimowa pogoda i temperatura sprzyjająca wygrzewaniu się w słońcu sprawiły, że poczuliśmy się jak w Tyrolu na jakimś super-ekstra stoku narciarskim. Brakowało tylko leżaka i jakiegoś złotego trunku. Nie mniej jednak na drewnianej ławeczce na szczycie Kutrzycy spędziliśmy dość sporo czasu.

Wygrzewanie w słoneczku na Kutrzycy
George

Nie mogąc oderwać oczu od niezwykłego krajobrazu ładowaliśmy baterie i pozostawaliśmy poza zasięgiem wszystkich codziennych spraw. Czuliśmy się jak innym, lepszym wymiarze. Niestety w końcu trzeba było zabrać cztery litery, które ważyły chyba tonę i ruszyć w dół. Wracaliśmy dokładnie tak samo, jedyna różnica to ta że śnieg pod nogami zrobił się już mokry i ciężki co trochę spowalniało marsz.

W drodze powrotnej
Popołudniowe widoki

Na koniec jedno zdanie: dawno nie byliśmy na tak urozmaiconym, pięknym i widokowym szlaku!  Beskid Wyspowy wymiata!!!

PRAKTYCZNIE

  • dojazd: z Krakowa kierujemy się „zakopianką”( droga nr S7) do Lubnia gdzie drogą nr 968 dojedziemy do Lubomierza, około 73 km
  • start czarnego szlaku przy stacji benzynowej w Lubomierzu; jadąc od strony Krakowa stacja znajduje się po prawej stronie; samochód zostawiliśmy na wspomnianej stacji; nieopodal znajduje się kościół i jakieś sklepy więc pewnie też znajdą się jakieś miejsca parkingowe
  • szlaki: Lubomierz- Polana Folwarczna( czarny⬛️, 1,40h); Polana Folwarczna- Jasień ( zielony🟩, 0,50h); Jasień-Kutrzyca ( żółty🟨, 0,10h); powrót te same szlaki
  • dystans: 14,30 km; czas: 6h (w dwie strony, z odpoczynkami); wznios: 692 m

Please follow and like us:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.