Boracza, Lipowska, Rysianka – 3 hale z cudnymi widokami.

Piękna pogoda znów wyciągnęła nas z domu. Tym razem nie było KGP ale przecież nie tylko Koroną Gór Polski człowiek żyje. Zachciało nam się jakiegoś fajnego widokowego szlaku, który nieśpiesznie można przedreptać w ciągu dnia. Wybraliśmy tym razem Beskid Żywiecki i piękną pętlę prowadzącą przez trzy hale i leżące na nich trzy schroniska. Mówię tutaj o popularnym szlaku wiodącym od Hali Boraczej poprzez Lipowską do Rysianki. Szlak jest mocno uczęszczany ale my kolejny raz mieliśmy szczęście. Może nie aż takie jak w przypadku tras na Śnieżkę czy Wysoki Kamień ale było cicho i cudnie.

Na trasę startowaliśmy z Żabnicy, gdzie na niedużym parkingu przy rozejściu szlaków zostawiliśmy samochód. Parking jest dość ciasny i właściwie był już mocno zapełniony samochodami. Ilość aut nie wróżyła dobrze ale jak okazało się później, szlaków w tej okolicy jest dużo więc ludzie rozeszli się w różne strony i absolutnie nie było tłoku. Na początek obraliśmy kierunek na Halę Boraczą i ruszyliśmy czarnym szlakiem. Wg. drogowskazów po godzinie marszu mieliśmy znaleźć się przy schronisku. W trakcie wycieczki towarzyszyli nam Artur z Moro, więc George miał beaglowe towarzystwo młodszego kolegi. Psy w lesie szalały, tropiły i biegały (oczywiście cały czas na smyczy), widać było zbudzony zew natury.

Już trochę zmęczone psy po pierwszych szaleństwach w lesie

Początek szlaku nie był zbyt ciekawy ponieważ jakieś 2-3 km musieliśmy pokonać wąską asfaltową drogą, po której od czasu do przejeżdżały samochody, prawdopodobnie mieszkańcy osiedli położonych wysoko w górach. Odetchnęliśmy z ulgą gdy w końcu szlak opuścił asfalt i skierował się w leśną drogę. Od razu też zaczęło się podejście, niezbyt wymagające ale wysoka temperatura (był dość ciepły i bardzo słoneczny dzień) sprawiła, że szybko pozbyliśmy się wierzchniej warstwy odzieży. Prawdziwa wiosna! Leśna droga była wygodna, biegła przez bukowy las, za plecami co jakiś czas odsłaniając widoki na grzbiety Beskidu Żywieckiego.

Droga przez las na Halę Boracz
Podejście przez las

Do schroniska na Hali Boraczej dotarliśmy po ok. 45 minutach marszu, więc na początek narzuciliśmy niezłe tempo. Albo inaczej: psy narzuciły nam niezłe tempo!

Podejście na Halę Boraczą

Przy schronisku pusto, kilka osób. Z widokiem na dalszą część szlaku, zjedliśmy sobie drugie śniadanie.

Budynek Schroniska na Hali Boraczej

Schronisko na Hali Boraczej zostało wybudowane w 1925 roku przez Żydowskie Towarzystwo Sportowe „ Makkabi”z Bielska- Białej. Schronisko ze względu atrakcyjne położenie na Hali Boraczej (854 m npm) cieszyło się dużą popularnością wśród turystów. Niestety 13.04 1932 roku strawił je pożar ale dzięki ciężkiej i intensywnej pracy 6.06 tegoż samego roku schronisko zostało całkowicie odbudowane. Po wybuchu II wojny światowej schronisko przeszło w ręce Beskidenverein i gospodarzem został niejaki Rudolf Krupiło, który wraz ze swoim wspólnikiem ze schroniska na Hali Lipowskiej terroryzowali i zmuszali okoliczną ludność do oddawania za pół darmo swoich zbiorów. W trakcie wojny schronisko zmieniało swoich właścicieli, a w 1944 roku Niemcy utworzyli tam posterunek policyjny. W 1946 roku schronisko zostało ponownie otwarte, zmieniali się jego gospodarze, a obiekt był kilkakrotnie remontowany. Dzisiaj ciągle podwyższany jest jego standard. Jak widać schronisko miało bardzo bujną i ciekawą historię. Na ścianie przy wejściu do obiektu wiszą plansze ilustrujące i opisujące szczegółowo historię schroniska.

Widok z Hali Boraczej na Beskid Żywiecki

Po śniadaniu i zapoznaniu się z historią jeszcze chwilę nacieszyliśmy oczy widokami i ruszyliśmy w dalszą drogę.

Widoki z Hali Boraczej
Widok z Hali Boraczej w innym kierunku:), w oddali wysoko położone górskie osady

Zielonym szlakiem kierowaliśmy się w stronę Hali Lipowskiej. W pewnym momencie natrafiliśmy na rozwidlenie szlaków i z tego miejsca mieliśmy do wyboru dwa warianty dotarcia na halę. Pierwszy szlakiem zielonym przez las lub drugi nieco dłuższy ale zdecydowanie bardziej widokowy. My oczywiście wybraliśmy bardziej widokową wersję i z zielonego szlaku odbiliśmy na czarny w kierunku Redykalnego Wierchu. Pokonaliśmy podejście przez las, a na Hali Redykalnej już czekały na nas rozległe widoki min. na Małą Fatrę z Rozsutcem na czele.

Widok na Małą Fatrę z Redykalnego Wierchu, po lewej stronie Rozsutec

Tutaj spotkaliśmy również pierwszych turystów. Od tego miejsca widoki towarzyszyły nam do samego schroniska na Hali Lipowskiej. Żółty szlak (od tego miejsca kolor czarny zmieniliśmy na żółty) biegł już łagodniej, utrudnieniem były połamane drzewa leżące w poprzek ścieżki. Trochę natrudziliśmy się aby ominąć przeszkody, a psy miały frajdę przedzierając się i przeskakując przez przeszkody.

Powalone drzewa na szlaku w kierunku Hali Lipowskiej

Szlak prowadził grzbietem przez las, co jakiś czas wychodząc na otwartą przestrzeń i odsłaniając bardzo rozległe widoki na południe. Oprócz Małej Fatry widzieliśmy całe pasmo Tatr, Niżne Tatry i okolice Wielkiej Raczy. Idąc do schroniska przecięliśmy kilka takich polan (Hala Motykowa, Hala Bieguńska) z cudownymi panoramami.

Widok na Tatry ze szlaku na Halę Lipowską
Tuż przed schroniskiem na Hali Lipowskiej
Widoki ze szlaku na Halę Lipowską
Leśne drogi Beskidu Żywieckiego

Na Hali Lipowskiej czekała na nas bardzo miła niespodzianka- krokusy!!! Dość spore poletka krokusów podziwialiśmy w spokoju, bez tłumów, które co roku na wiosnę ruszają do Doliny Chochołowskiej.

Krokusy
Krokusy
Krokusy

Po około 1,30 h marszu i zachwytów dotarliśmy do schroniska na Hali Lipowskiej. Schronisko położone jest na wysokości 1262 m npm. Prowadzenie schroniska na Hali Lipowskiej jest rodzinną tradycją, kultywowaną  już przez trzecie pokolenie. Gospodyni schroniska – Pani Maria Gowin, znana jako „Helenka” lub „Miki”, prowadzi obiekt nieprzerwanie od 1969 roku. Do 1999 roku w pracy pomagał jej mąż Zbigniew, legenda Beskidów i wieloletni ratownik GOPR. Po jego śmierci, z pomocą gospodyni przyszły córki z własnymi rodzinami. Dzisiaj pomagają jej dorosłe już wnuki. Schronisko słynie z doskonałej kuchni. Oczywiście skusiłam się na zupę pomidorową i mogę potwierdzić, że było pysznie, przypomniały mi się smaki z dzieciństwa. Pycha!!!! Inne dania również kusiły wyglądem i pięknym zapachem. Przy schronisku spotkaliśmy oczywiście Femi, suczkę na stałe zamieszkującą to miejsce.

Schronisko na Hali Lipowskiej
Tarzanie się w trawie to największa atrakcja dla psów

Ogólnie spora liczba turystów była na szlaku z psiakami. Po chwili odpoczynku ruszyliśmy dalej w kierunku schroniska na Hali Rysianka. Jedno schronisko od drugiego dzieli zaledwie 15 minut marszu. Po drodze znowu mijaliśmy piękne krokusy. Schronisko położone jest na wysokości 1320 m npm. I podobnie jak obiekt na Hali Lipowskiej czy Hali Boraczej może pochwalić się bujną historią (http://www.rysianka.vot.pl/rysianka/web/index.php/historia). Obecnie schronisko jest bardzo popularnym miejscem, tłumnie odwiedzanym przez turystów ze względu na istniejący tutaj węzeł szlaków turystycznych.

Rozdroże na Rysiance – chwila zastanowienia którędy iść dalej
Widoki z Rysianki
Na Hali Rysianka

Po zrobieniu kilku zdjęć i nacieszeniu oczu widokami pomaszerowaliśmy zielonym szlakiem w kierunku Żabnicy Skałki. Zejście nie było przyjemne ponieważ na ścieżce zalegało dużo mokrego śniegu. Można było wpaść po pas, co dość często nam się zdarzało.

Zejście w kierunku Żabnicy Skałki
Atrakcje podczas zejścia do Żabnicy
Atrakcji cd

Najgorszy był odcinek, który należało pokonać aby dotrzeć do leśnej drogi. Szlak był dość stromy i śliski. Dodatkowo psiaki ciągnące w dół nie ułatwiały zadania. Plusem były piękne widoki w kierunku Romanki i na masyw Skrzycznego.

Widok na las podczas zejścia w kierunku Żabnicy Skałki

Lasów cd.

Po dotarciu do leśnej drogi okazało się, że zgubiliśmy zielone znaki i stanęliśmy na rozdrożu. Mieliśmy przynajmniej dwie możliwości wyboru dalszej drogi. Ale jak to zgrana ekipa daliśmy radę! Artur zrobił wywiad terenowy, a Ignacy za pomocą mapy i gpsa określił nasze położenie i po chwili byliśmy już na właściwej ścieżce. Dalsza droga minęła bezproblemowo. W dół przez las do asfaltowej drogi i do parkingu.

Przeprawa przez las podczas zejścia z Hali Rysianka

Przed samym parkingiem napotkaliśmy luźno biegającego owczarka niemieckiego. Widać było, że to młody, zagubiony psiak. Może komuś uciekł…..? Oczywiście nie zostawiliśmy zwierza w potrzebie i zapięliśmy go na smycz. Z pomocą mieszkańców Żabnicy udało się ustalić właściciela, który po chwili przyjechał po psa, więc historia zakończyła się happy endem. Przy samochodzie okazało się, że przewędrowaliśmy około 18 km więc przed świątecznym objadaniem w sam raz.


I jeszcze raz widoki w kierunku Małej Fatry

Ogólnie trasa bardzo piękna i widokowa. Na szlaku 3 schroniska więc jest gdzie odpocząć i posilić się w pięknych okolicznościach przyrody. Bardzo polecamy na całodzienny wypad w góry.

PRAKTYCZNIE:

  • parking w miejscowości Żabnica, w okolicy pensjonatu Alaska, parking bezpłatny.
  • szlaki: Żabnica – Hala Boracza (czarny 1h); Hala Boracza – rozejście szlaków (zielony 0:10h); rozejście szlaków – Redykalny Wierch (czarny 0:35h); Redykany Wierch – Rysianka (żółty 1:30h, w warunkach zimowych 1:45h); Rysianka – Żabnica Skałka (zielony 1:30h)
  • dystans 18km
  • całkowity czas wycieczki z odpoczynkami 7,10 h
  • wznios całkowity 787m

Please follow and like us: