Pętlą po malowniczym Beskidzie Niskim

Pętlą po Beskidzie Niskim

Dość ciepły, a raczej upalny i słoneczny dzień sprawił, że zrezygnowaliśmy z wędrówek po szlakach Beskidu Sądeckiego. 26 stopni na plusie i zapowiedź popołudniowych burz sprawiły, że wybraliśmy się w pobliski i tak na prawdę mało nam jeszcze znany Beskid Niski. Poza tym po dość intensywnym i stresującym tygodniu potrzebowaliśmy chwili wytchnienia, spokoju i zwykłego „poszwendania” się po lasach, a do tych celów wędrówka po Beskidzie Niskim wydawała się wręcz idealna. Tym razem nie szukaliśmy rozległych widoków a soczystej zieleni i dzikiej przyrody. Na mapie znaleźliśmy pętelkę i ruszyliśmy w drogę do miejscowości Banica skąd przemierzając leśne dukty i zarośnięte ścieżki dotarliśmy do wsi Bartne.

Zobacz więcej

Velika Planina- słoweńska tożsamość

Velika Planina- słoweńska tożsamość

Słowenia to piękny, niewielki kraj często traktowany jako tranzyt w drodze do Chorwacji. Nas zauroczyła 5 lat temu kiedy byliśmy tutaj po raz pierwszy. Wróciliśmy z George aby trochę pochodzić po górach. Na tzw. „pierwszy ogień” poszedł rozległy płaskowyż Velika Planina. Miejsce bajeczne, łatwo dostępne, mające swoją historię wpisującą się w tożsamość Słowenii i przede wszystkim co dla nas chyba najważniejsze oferujące nieziemskie widoki na malownicze pasmo majestatycznych Alp Kamnicko-Sawińskich. Przyjazd w ostatnie dni kwietnia był strzałem w 10 ponieważ uroku całej scenerii dodawały fioletowe dywany krokusów zalewające każdy centymetr rozległych hal na których latem wypasane są stada bydła.

Zobacz więcej

Modyń-góra zakochanych w Beskidzie Wyspowym

Modyń- góra zakochanych w Beskidzie Wyspowym

Jakiś czas temu wpadły mi w ręce informacje na temat nowo powstałej wieży widokowej na górze Modyń  w Beskidzie Wyspowym, która została okrzyknięta największą atrakcją tego rejonu, a co za tym idzie tłumnie odwiedzana przez rzesze turystów. Jak pewnie wiecie nie przepadamy za bardzo obleganymi i popularnymi miejscami, a jeżeli decydujemy się na ich odwiedzenie to wybieramy terminy kiedy tłumy mogą być mniejsze. Przyznam, że temat Modyni bardzo nas interesował ale bardzo łatwa dostępność i wspomniana już nowa wieża na szczycie odrobinę nas zniechęcały dlatego wycieczkę na ten szczyt odkładaliśmy w czasie. Nie mniej jednak pewnego słonecznego dnia w styczniu przyszedł czas na odwiedzenie tego wierzchołka.

Zobacz więcej

Widokowym traktem na Halę Łabowską

Widokowym traktem na Halę Łabowską

Na Hali Łabowskiej byliśmy wiele razy, na blogu znajdziecie opis tego miejsca i niebieskiego szlaku prowadzącego z Łomnicy Zdroju. Jednak jeżeli przyjrzeć się dokładnie mapie Beskidu Sądeckiego to zauważymy, że na Halę Łabowską prowadzi jeszcze kilka innych traktów: najkrótszy z nich i zarazem najmniej widokowy to również niebieski ale prowadzący z niewielkiego Łabowca leżącego na północnych stokach Pasma Jaworzyny, kolejny to czerwony będący fragmentem Głównego Szlaku Beskidzkiego ,który również „zahacza” o schronisko, a my znaleźliśmy jeszcze żółty mający swój początek w Łomnicy-Zdrój. Dlaczego wypatrzyliśmy go dopiero teraz? Nie wiem! Wszak szlak jest bardzo malowniczy, a panoramy świetne!

Zobacz więcej

Po słońce na Baranią Górę

Po słońce na Baranią Górę

Po Beskidzie Śląskim trochę już chodziliśmy ale (aż wstyd się przyznać) na Baraniej Górze jeszcze nie byliśmy. Do tej pory nie było nam po drodze. Albo zabrakło czasu na dłuższej trasie, albo pogoda nie taka albo… I tak do dzisiejszego, pięknego dnia. Styczeń, zima, przymrozek, cudne słońce i wreszcie wyczekany szlak! Naczytaliśmy się o szlakach prowadzących na ten szczyt, o tym, że nie każdym z nich można chodzić z psem i znaleźliśmy w końcu swój, który pozwalał na legalne wejście z George, był w sam raz na zimę i oferował piękne pejzaże. Co napotkaliśmy w drodze? Widoki na Babią Górę, Beskidy i pasmo Tatr, ośnieżony las, zamarznięty strumień pod nogami i łapami, zimny wiatr na szczycie i jeszcze więcej widoków.

Zobacz więcej

Glaciologico Alto i Ponte Tibetani

Glaciologico Alto i Ponte Tibetani

Alpy Retyckie i okolice miejscowości Santa Catarina Val Furva to niezliczone wędrówki malowniczymi i widokowymi szlakami. Wracając z przełęczy Passo Zebru zatrzymaliśmy się na chwilę w urokliwym i oferującym fenomenalny widok schronisku Rifugio Branca. Z tarasu podziwialiśmy strzeliste ściany, monstrualne lodowce i wypływające spod nich z impetem lodowcowe strumienie. Oko gdzieś w tym wszystkim dostrzegło wijącą się pomiędzy skałami ścieżynkę. Jak się okazało była to Sentiero Glaciologico Alto czyli ścieżka prowadząca przez skalną pustynię do czoła lodowca dei Forni. Surowe, momentami mroczne ale pociągające krajobrazy zwabiły nas na szlak. Mieliśmy tego dnia kalejdoskop barw, nastrojów i odczuć.

Zobacz więcej

Różne odcienie Maciejowej

Różne odcienie Maciejowej

Niedzielny, grudniowy poranek zapowiadał się całkiem, całkiem pogodnie więc szkoda było dnia na siedzenie w mieście. Pierwotne plany zakładały przedświąteczne porządki ale, że akurat na niebie pojawiło się piękne słońce to oczywiste było, że sprzątanie poczeka i spędzimy ten dzień aktywnie na świeżym powietrzu. Jak na grudzień przystało liczyliśmy również na to, że w górach będzie chociaż trochę śniegu. Nie zastanawiając się dłużej ruszyliśmy w kierunku Rabki, a konkretnie do Bacówki na Maciejowej, na wycieczkę o charakterze nie męczącego, spokojnego ale bardzo malowniczego spaceru. Jak się okazało ten niepozorny szlak dostarczył wiele radości i zabawy dla George’a, oraz widokowych wrażeń w otoczeniu pięknej zimowej aury.

Zobacz więcej

Babky- skrawek Tatr Zachodnich

Babky-skrawek Tatr Zachodnich

Jak wiemy Tatry Słowackie to miejsce gdzie wędrowcy z psami są mile widziani, stąd też dość często tam zaglądamy. Ostatnia wycieczka to skrawek Słowackich Tatr Zachodnich i dwa widokowe szczyty: Ostrà i bardziej znany – Babky. Podążając opisywanym szlakiem można dotrzeć również na nieco wyższy Sivy Vrch. Tym razem zabrakło czasu aby stanąć na jego wierzchołku, ale podziwiając rozległe panoramy z Ostrej i Babky, tak czy tak wycieczka należała do bardzo udanych. Otoczenie zmieniało się jak w kalejdoskopie, od wędrówki poprzez gęste lasy, a skończywszy na szerokich halach i widokowych wierzchołkach. Zaskoczą nas rozległe pejzaże na południe Słowacji ale także nie zabraknie widoków na szczyty Tatr Zachodnich.

Zobacz więcej

Passi Zebru- widokowa rewia na 3005 m npm

Passi Zebru- widokowa rewia na 3005 m npm

Choć na świecie jest tyle przepięknych i ciekawych miejsc to są również takie do których wraca się z utęsknieniem i sentymentem kolejny raz. Na mnie urok rzuciła wciśnięta pomiędzy alpejskie kolosy dolina Valfurva. I chociaż wakacyjna pogoda w tym roku nie była łaskawa bo deszcz towarzyszył nam szczególnie często, to dwa piękne, ciepłe i słoneczne dni wykorzystaliśmy na maksa wędrując po Alpach Retyckich, a dokładnie „kręcąc się” w okolicach niewielkiej miejscowości Santa Catarina Valfurva. Hitem okazał szlak do schroniska Pizzini -Frattola i dalej na przełęcz Passi Zebru położonej na wysokości 3005 m npm. Trochę się zastanawialiśmy jak to będzie i czy George się nie zbuntuje ale wygodna ścieżka i wspaniałe panoramy sprawiły, że wyprawa ta należała do bardzo, bardzo udanych. Kontrast pomiędzy zielonymi halami, a skalną pustynią u podnóża Gran Zebru wywarł na nas niesamowite wrażenie, a roztaczające się panoramy zostały na stałe zapisane w pamięci. Zatem dziś będzie wysoko i bajecznie pięknie.

Zobacz więcej

Catinaccio- w różanym ogrodzie

Catinaccio – w różanym ogrodzie

Jak się okazało w Dolomity zajrzeliśmy po raz piąty. Dokładnie 5 lat temu byliśmy tam pierwszy raz i jak już wspominałam, tak nas zauroczyły, że co roku przynajmniej cześć wakacji spędzamy w tym paśmie. Szlaków jest tu tyle, że życia nie wystarczy aby je wszystkie przejść. Nasze pobyty staramy się urozmaicać odwiedzając za każdym razem inną dolomitową grupę ponieważ pomimo tego, że stanowią całość to każda ich część jest inna i jedyna w swoim rodzaju. Dzisiaj pokaże Wam szlak do schroniska Principe w grupie Catinaccio (niem. Rosengarten), który jest bardzo zróżnicowany zarówno krajobrazowo jak i pod względem terenu w którym przebywamy. W skrócie: mamy tam wysokogórską kolejkę, piękne zielone hale na których można rozłożyć leżak, wystawić twarz do słońca i podziwiać olbrzymie dolomitowe ściany. Nie brakuje krętych ścieżek prowadzących do wysokogórskich schronisk i na koniec finisz przy schronisku Principe położonym na skalnej półce w prawdziwie surowym i lekko posępnym krajobrazie. 

Zobacz więcej