Lackowa-997 i ściana płaczu

Kapryśna pogoda, zamknięte granice i nieczynne hotele sprawiły, że tegoroczną majówkę spędziliśmy w moich rodzinnych stronach i ruszyliśmy na szlaki Beskidu Sądeckiego i Niskiego. O ile sądeckie ścieżki znamy chyba już na pamięć tak Beskid Niski jest jeszcze dla nas krainą nieodkrytą. Jego eksplorację rozpoczęliśmy „z grubej rury”, bo od zdobycia najwyższczego szczytu pasma leżącego w granicach Polski, a mowa tutaj o Lackowej. Wejście na wierzchołek było również dołożeniem cegiełki do projektu Beaglowej Korony Gór Polski, który przyznam, ostatnio  nieco wyhamował. O Lackowej przeczytaliśmy dużo informacji, a szczególnie często powtarzająca się dotyczyła najbardziej stromego podejścia w całych Beskidach. Hmm….Beskid Niski i jakieś przepaściste podejścia??? Cytując przysłowie, że „ w każdej legendzie jest ziarno prawdy” postanowiliśmy sprawdzić to na własnej skórze.

Beskid Niski to kraina niezwykła! Niezwykła widokowo i historycznie. Przekonaliśmy się o tym przejeżdżając nie raz przez malownicze doliny, w których na zielonych polach porozrzucane są niewielkie cerkwie.

Cerkiew w Kwiatoniu
Beskidzkie widoki

Zanim przejdę do zdobywania „niepozornej” Lackowej to kilka słów o samym rejonie, bo warto spędzić tutaj więcej czasu. Beskid Niski jak sama nazwa mówi nie powala wysokością ( najwyższy szczyt to słowacki Busov, 1002m npm , a w Polsce Lackowa, 997 m npm) i należy do najniższej ale zarazem najrozleglejszej części Beskidów. Rozciąga się na przestrzeni około 100 km od Przełęczy Tylickiej po Przełęcz Łupkowską. Od zachodu od Beskidu Sądeckiego oddzielają go doliny Mochnaczki i Kamienicy Nawojowskiej, a na wschodzie doliny Osławicy i Osławy to granice Bieszczadów Zachodnich.

Sielskie widoki


Szczyty Beskidu Niskiego to kopulaste, szerokie , zalesione pasma. Nie ma tu skał, przepaści i imponujących widoków…..Co więc jest? Beskid Niski jest jednym z najbardziej autentycznych i dzikich rejonów. Nie ma tutaj kurortów, „krupówkowego” klimatu i tłumów turystów. Znajdziemy w zamian mieszankę historii i teraźniejszości. Drewniane cerkwie, przydrożne krzyże i żołnierskie cmentarze z czasów I wojny światowej ukryte są pośród rozległych dolin i przypominają o burzliwych dziejach regionu.

Wojenne cmentarze
Beskidzki cmentarz z czasów I wojny światowej
Dwujęzyczna nazwa miejscowości

Co do gór i pagórków zacytuję słowa znajdujące się w przewodniku po Beskidzie Niskim ( oficyna wydawnicza „Rewasz”): „to kraina przyrody w stosunkowo niewielkim jeszcze stopniu oswojonej i przetworzonej przez człowieka, kraina bukowych kniej, dzikich potoków, śródleśnych łąk. Kraina dla prawdziwego turysty”. Podchodząc ambicjonalnie do tematu rozpoczęliśmy swoją przygodę z Beskidem Niskim od wdrapania się na najwyższy jego szczyt leżący w granicach Polski czyli Lackową. Jej wysokość to 997 m npm. Nazwa pochodzi od imienia Łacko. Spotkać można się również z nazwą Chorągiewka Pułaskiego, która wzięła się stąd, że za pośrednictwem sygnałów świetlnych ze szczytu porozumiewały się ze sobą dwa obozy konfederatów barskich – w Izbach i Wysowej. Żartobliwe Lackowa zwana jest również górą policyjną, ze względu na swoją wysokość. Nie dość , że szczyt najwyższy to wybraliśmy sobie jeszcze zachodnią ścianę tzw. „ścianę płaczu”. Czy się popłakaliśmy? Zaraz wszystko opowiemy.

Widok na Izby i Lackową
Drogowskaz na początku trasy

Nasza wyprawę rozpoczęliśmy w niewielkiej miejscowości Izby. Przejechaliśmy całą wieś i na skrzyżowaniu dróg przy ośrodku Końska Dolina pozostawiliśmy samochód. Nie ma tutaj przygotowanego parkingu , znajdzie się natomiast miejsce na kilka samochodów na poboczu drogi. Na Lackową ruszyliśmy szutrową drogą  w kierunku przełęczy Beskid. Na tym odcinku nie ma szlaku turystycznego, a jedynie niebieski szlak rowerowy w kierunku Tylicza. Planując wycieczkę korzystaliśmy z mapy Comfort Map na której droga jest bardzo wyraźnie zaznaczona. Już na samym początku szlak był bardzo malowniczy. Po prawej stronie widzieliśmy szerokie, rozległe zielone pola, a po lewej cel naszej wycieczki- Lackową. Muszę powiedzieć , że robiła wrażenie. Wyniosła kopuła górująca nad zieleniącymi się łąkami.

Tam idziemy
Początek szlaku na Lackową
Beskid Niski
Beskid Niski


1, 5 km odcinek szutrem to bardzo przyjemna wędrówka, bez przewyższeń po właściwie płaskim terenie. Na początku odkryte łąki , później las. Nie wiedząc kiedy znaleźliśmy się na przełęczy Beskid ( 644 m npm). W tym miejscu doszliśmy do granicy polsko- słowackiej i do czerwonego szlaku. Z Przełęczy Beskid na szczyt to około 1 h marszu. Skręciliśmy w lewo i powędrowaliśmy dalej. Ścieżka przez las była wygodna, trochę błotnista. Po opadach deszczu wszystko sie zazieleniło i wyglądało zachwycająco.

W drodze na Przełęcz Beskid
W kierunku Przełęczy Beskid
Beskidzki zielony las
Czerwony szlak na Lackową

W dalszym ciągu wędrowaliśmy bez większego wysiłku. I tutaj zaczęliśmy się zastanawiać kiedy pokonamy różnicę wysokości pomiędzy Przełęczą Beskid , a wierzchołkiem bo to około 350 m. Dowiedzieliśmy się docierając pod słynną „ zachodnią ścianę”, słusznie nazywaną „ścianą płaczu”.

Początek podejścia, tutaj jeszcze nie jest najgorzej

Odcinek może nie jest jakiś długi ale jego średnie nachylenie to 30 stopni, miejscami nawet więcej. Niektórzy stwierdzili, że nie idą dalej….. po negocjacjach jednak zmienili zdanie. Ruszyliśmy. Powoli w górę. Na stromym podejściu nie ma jednej ścieżki, widać , że każdy wędrowiec miał swoją technikę pokonania tego fragmentu. Generalnie ścieżki wydeptane były od drzewa do drzewa :). Mnie prowadził George dla którego była to dobra zabawa, mnie do śmiechu nie było ponieważ szybkie zmiany kierunku wspinaczki przez psa groziły utratą zębów. Miałam upatrzone swoje punkty uchwytu , pies swoje i niestety moje koncepcje bardzo szybko się zmieniały. Dodając do tego mokry grunt , śliskie korzenie i luźne kamienie to puls trochę się podnosił. Ale na poważnie…. fakt faktem podejście jest strome ale za to nie jest jakieś bardzo długie. Zajęło nam ono może 10-15 minut. Utrudnieniem rzeczywiście mogą być warunki pogodowe, po opadach deszczu jest to jakieś wyzwanie ale nie ma co demonizować. Powoli stawiając kroki każdy powinien poradzić sobie z wdrapaniem się na „ściankę”. Dalsza wędrówka przebiegała grzbietem i nie nastręczała już problemów. Szło się wygodnie przez las , gdzieniegdzie pomiędzy drzewami pojawiał się widok na słowacką stronę.

Na grzbiecie w kierunku szczytu
Już niedaleko do wierzchołka
Bukowe lasy
Niepozorne widoki

Gdyby nie tabliczka informacyjna i kilka osób chyba nie wiedzielibyśmy , że jesteśmy już na szczycie. Sam wierzchołek niczym szczególnym się nie wyróżnia, jest cały zalesiony i nie oferuje rozległych widoków. Nie zabawiliśmy na górze dużo czasu i czerwonym szlakiem ruszyliśmy dalej w kierunku Ostrego Wierchu.

Szczyt
Tabliczka po słowackiej stronie

Zejście z Lackowej było zdecydowanie wygodniejsze niż podejście od strony Przełęczy Beskid. Stabilniejszy grunt i mniejsze nachylenie terenu sprawiły, że wędrowało się całkiem przyjemnie. Postanowiliśmy trochę zboczyć ze szlaku i tuż przed Przełęczą Pułaskiego odbiliśmy w lewo w leśną drogę. Była ona umieszczona na mapie ale nie oznaczona szlakiem turystycznym. Jakoś lubimy papierowe mapy i odnalezienie właściwej ścieżki zajęło nam chwilkę czasu.

Walka z mapą w poszukiwaniu ścieżki do Bielicznej
Gdzie ta ścieżka

Zapuściliśmy się w beskidzkie lasy i nie żałowaliśmy tej decyzji ponieważ znaleźliśmy się w naprawdę dzikim zakątku. Trochę lasu, trochę leśnych polan i potok co krok przecinający naszą drogę. Krajobraz naturalny, prawdziwy i niepodrobiony.

Bez szlaku w Beskidzie Niskim
Droga po deszczu

Główną atrakcją były wszechobecne bobrowiska. Tamy zbudowane przez bobry tworzyły bajkowe rozlewiska, mieniące się wszystkimi kolorami. Nie spotyka się często takich cudów natury, a w Beskidzie Niskim było ich pod dostatkiem.

Bobrowisko
Bobrowisko
Bobrowisko

Brnąc przez strumyki i błoto dotarliśmy w końcu do Bielicznej czyli nieistniejącej już dzisiaj wsi łemkowskiej. Obecnie jedynym zachowanym budynkiem jest grekokatolicka cerkiew pod wezwaniem Michała Archanioła. Przez długi czas pozostawała w ruinie i dopiero w 1985 roku została poddana renowacji. W otoczeniu cerkwi znajduje się stary cmentarz.

Cerkiew w Bielicznej
Bieliczna
Informacje o wsi Bieliczna
Wnętrze cerkwi

Od tego miejsca w mniej więcej 30 minut dotarliśmy do samochodu. W drodze powrotnej jeszcze raz mogliśmy przyjrzeć się precyzyjnej pracy bobrów.

„Bóbr budowniczy”
Rozległe pola Beskidu Niskiego

Powrót to spokojny spacer szutrową drogą z widokiem na Lackową z innej perspektywy. Moim zdaniem widok na górę z drogi do Bielicznej jest jeszcze ciekawszy niż ten z początku trasy. Może to ten lepszy profil Lackowej😉?

Droga powrotna
Lackowa
Lepszy profil Lackowej


Idąc do samochodu zauważyliśmy,  że w Izbach niestety powstają jakieś konkretne inwestycje i być może za chwil kilka Beskid Niski nie będzie już tak prawdziwy i dziki jak dzisiaj więc czym prędzej wybierzcie się w tamte rejony.

PRAKTYCZNIE:

  • na szlak wyruszyliśmy z miejscowości Izby, aby dojechać najwygodniej wpisać w nawigacji Google nazwę Końska Dolina , Izby. GPS bez problemu odnalazł wskazaną lokalizację i bez psikusów doprowadził nas na miejsce
  • na miejscu nie ma parkingu ale przy rozwidleniu dróg , na poboczach jest miejsce dla kilku samochodów
  • szlaki: Izby- Przełęcz Beskid ( szutrowa droga, bez szlaku, około 1,5 km, około 0,20 h); Przełęcz Beskid- Lackowa ( czerwony, 1h); Lackowa- kierunek Przełęcz Pułaskiego ( czerwony około 0,30h); tuż przed Przełęczą Pułaskiego odbicie w lewo w leśną drogę – Bieliczna ( bez szlaku, około 1h); Bieliczna-Izby ( bez szlaku 0,30h)
  • czas: 3,40 h; dystans 12 km, wzrost wysokości 444 m

Please follow and like us: