Molička Planina- w sercu Alp Kamnicko-Sawińskich

To, że Słowenia jest niewielkim krajem z ogromnymi możliwościami wiedzieliśmy już wcześniej. Tym razem postanowiliśmy lepiej poznać Alpy Kamnicko-Sawińskie i spędzić czas na przepięknych, urozmaiconych, a czasem wymagających szlakach. Wśród skalistych ścian i wąskich, przepastnych ścieżek, nie brakuje również rejonów całkiem przyjaznych gdzie na łagodne wędrówki możemy zabrać ze sobą czworonożnego kompana. Jednym z takich miejsc jest Molička Planina położona pomiędzy masywem Ojstricy a Velkej Zelenicy na wysokości 1754 m npm. Wysokość może nie jest imponująca ale stojąc na krawędzi ponad kilometrowej przepaści można całkowicie zatracić się obserwując otaczający krajobraz.

Alpy Kamnicko-Sawińskie to pasmo zbudowane ze skał wapiennych, które w słońcu przybierają bardzo jasną wręcz białą barwę. Ich oryginalnie brzmiąca nazwa pochodzi od miasta Kamnik i rzeki Savinji. Na północy i zachodzie graniczą z Karawankami, od południa i wschodu z Górami Posawskimi oraz z równiną Lublańską. Centralna część Alp Kamnicko-Sawińskich to pasmo Grintovca mające iście wysokogórski charakter. Malownicze doliny takie jak: Kamniška Bistrica, Robanov Kot, Matkov Kot i najbardziej znana Dolina Logarska to prawdziwe ozdoby tej części Alp. Pasmo Grintovca ma wyraźny asymetryczny charakter. Północne, strome wręcz pionowe ściany, po których poprowadzono bardzo wymagające szlaki i drogi wspinaczkowe sąsiadują z łagodniejszymi południowymi stokami gdzie w przepięknej alpejskiej scenerii możemy wędrować z psem. 

Ojstrica- najwybitniejszy szczyt Alp Kamnicko- Sawińskich
Widok na Alpy Kamnicko-Sawińskie z Velikej Planiny

Punktem wypadowym naszych wędrówek była wspomniana wcześniej słynna Dolina Logarska. Dla jednych jest rozczarowaniem, a inni podziwiają jej piękno, my zdecydowanie znajdujemy się w tej drugiej grupie. Mieszkając w gospodarstwie agroturystycznym w samym sercu doliny chętnie korzystaliśmy z wiedzy naszych gospodarzy i tym samym udaliśmy się na polecony nam szlak na Moličką Planinę, który okazał się strzałem w 10!

Dolina Logarska

Molicka Planina leży na Płaskowyżu Dleskovska Planota. Płaskowyż (dawna nazwa „Veža” czyli „Przedsionek”) to płaskowyż krasowy w środkowo-wschodniej części Alp Kamnicko- Sawińskich. Obszar Dleskovška Planota rozciąga się na przestrzeni 25 km2 od wysokości około 1500 m. Na jego terenie znajduje się kilka szczytów: Vršiči (1980 m), Dleskovec (1969 m), Tolsti Vrh (1986 m) czy Deska (1970 m). Płaskowyż opada stromą, ponad kilometrową ścianą do Doliny Robanov Kot. Na terenie płaskowyżu znajduje się niewielkie alpejskie schronisko (pierwsze, które powstało na terenie Alp Kamnicko- Sawińskich), a tuż nad przepaścią, na jego krawędzi stoi niepozornych rozmiarów kamienna kaplica św. Cyryla i Metodego

Płaskowyż Molička Planina
Molička Planina

Aby ruszyć na szlak musieliśmy dojechać do miejscowości Podveža i dalej wąską na początku asfaltową, potem dobrze ubitą drogą na leśny parking. Sam dojazd to już trochę wrażeń ponieważ dróżka ostro pięła się w górę, dodatkowo była bardzo wąska, a ostatnie 4 km to jazda po szutrze i wybojach (w słoweńskich górach to norma). Parking to również za dużo powiedziane ponieważ samochody stały tam gdzie było miejsce wzdłuż drogi, w środku lasu przy tablicy informującej o początku szlaku.

Start szlaku na płaskowyż Molička Planina
Górska droga

Z parkingu ruszyliśmy w las zgodnie z kierunkowskazem i biało-czerwonym oznaczeniem. W Słowenii podobnie jak we Włoszech nie ma różnorodnych kolorów ani numerów szlaków, jedynie na skrzyżowaniach oznaczone są kierunki. Leśna droga nieznacznie pięła się w górę, następnie szlak odbił w mniej widoczną ścieżkę i wyprowadził na polanę – Planina Podvežak, na której znajdowała się niewielka bacówka. Na tym etapie pojawiły się pierwsze widoki.

Pierwsze widoki na trasie
Widok na Veliką Planinę

Będąc na Planinie Podvežak mogliśmy zerknąć między innymi na Veliką Planinę ,po której wędrowaliśmy w kwietniu, podziwiając krokusowe dywany. Po paru minutach podziwiania krajobrazu ruszyliśmy dalej. Ścieżka przyjemnie meandrowała wśród porozrzucanych głazów i pokonywała niewielkie skalne grzebienie. Teren był raczej otwarty ponieważ las szybko ustąpił miejsca kosodrzewinie, a co za tym idzie widoki dopisywały. Wędrowało się przyjemnie, szlak raz nabierał wysokości, by po chwili się wypłaszczyć. Był również bardzo urozmaicony. Trochę lekkiej wspinaczki po skałkach, by po chwili przeciąć zieloną polanę i schować się gdzieś w wapiennych labiryntach otaczających go szczytów. Zmienność charakteru naszego traktu sprawiała, że wędrówka była ciekawa, bardzo urokliwa i w naszej ocenie bezproblemowa dla psa wprawionego w górskich wojażach.

Na szlaku
I łagodniejszy fragment szlaku
I znów pod górkę

Tak na prawdę bardzo długo nie było widać celu wędrówki, ponieważ pokonywaliśmy kolejne grzbiety, a za nimi pojawiały się kolejne i kolejne. Jeżeli miałabym porównać krajobraz do jakichś znanych mi widoków to może byłyby to Tatry ale też nie do końca. Jednak każde góry są inne i niepowtarzalne. Ścieżki plątały się między wzgórzami oferując coraz to lepsze panoramy. Otaczające nasz szczyty były coraz bliżej, momentami na wyciągnięcie ręki, a tańczące chmury i mgły tworzyły nieziemską atmosferę.

Stoki Ojstricy
Na płaskowyżu

W końcu dotarliśmy w okolice Velkego Vrchu na sympatyczną i widokową przełączkę, z której w oddali ujrzeliśmy niewielkie kamienne budynki do których planowaliśmy dotrzeć. Niby już na wyciągnięcie ręki ale jednak jeszcze trochę wędrówki było przed nami. Ścieżka dość ostro sprowadziła nas w dół. Mniej więcej w tym miejscu znajdował się jeden krótki fragment ubezpieczony stalową liną.

Już będzie z górki
Widać cel (duże zbliżenie)

Otaczające panoramy były niesamowite. Pomimo takiej sobie pogody i tak było fantastycznie. Potężne skalne urwiska kontrastowały z malutkimi budynkami, które na tle wapiennych kolosów całkowicie się gubiły. Jak na dłoni widać było ogrom gór w zestawieniu z tym co stworzył człowiek. Pełni zachwytu, podążając wolnym krokiem dotarliśmy do ascetycznego, maleńkiego schroniska przy którym usiedliśmy na chwilę aby jeszcze się porozglądać. Jak zapewne zauważyliście na zdjęciach, przemierzany szlak był zupełnie pusty, spotkaliśmy może raptem 5 osób (przez cały dzień).

Malutkie budynki w górach

Po chwilowym odpoczynku i nacieszeniu oczu widokami przy schronisku wąską ścieżką ruszyliśmy w kierunku kaplicy zawieszonej na krawędzi płaskowyżu. Po 5 minutach podejścia stanęliśmy nad Doliną Robanov Kot, a dokładnie jakiś kilometr nad nią! W dole wyraźnie widoczne było suche o tej porze, wypełnione kamiennym rumoszem koryto potoku spływającego z gór. Wrażenia niesamowite, a miejsce niezwykłe! Chyba najładniejsze jakie odwiedziliśmy podczas tegorocznego wyjazdu.

Widok na Dolinę Robanov Kot
Kaplica na krawędzi Płaskowyżu Molička Planina

Do parkingu można zejść kilkoma różnymi ścieżkami, między innymi docierając do schroniska Dom na Korošicy, które usytuowane jest u podnóży Ojstricy. Jednak ze względu na zmienną i niepewną pogodę zeszliśmy w dół po swoich śladach. Wniosek jest jeden: na pewno w te rejony wrócimy ponieważ krajobraz płaskowyżu i roztaczające się panoramy są przepiękne!!!!

PRAKTYCZNIE :

  • start wycieczki w miejscowości Podveža, dokładnie parking Podvežak: https://goo.gl/maps/isbyrkLUtxjJhtoj7
  • dojazd wąską drogą przez lasy, odcinek około 4 km to pozbawiony asfaltu szutr
  • parking wzdłuż leśnej drogi, miejsce dosyć popularne więc przy dobrej pogodzie może być ciasno
  • wycieczka bez trudności technicznych, trochę podejść po skałkach ale dużo miejsc pozwalających na wyrównanie oddechu
  • schronisko na płaskowyżu bardzo skromne, można zakupić tam podstawowe artykuły: napoje, może jakieś słodycze
  • idąc z psem należy zaopatrzyć się w wodę bo jej na szlaku brak
  • dystans: 11 km; czas: 4,15 h; wznios: 742 m
  • nocleg : Dolina Logarska- gospodarstwo agroturystyczne u Lenara: https://www.lenar.si/

Please follow and like us: