Rohackie Plesa

Tatry Polskie były górami, w których stawiałam pierwsze kroki. Będąc w szkole podstawowej, a potem średniej wakacje spędzałam na Tatrzańskich szlakach. Przemierzałam emocjonujące szlaki Tatr Wysokich jak i spędzałam całe dnie na długich i pięknych szlakach Tatr Zachodnich. Dziś Tatry Polskie są dla nas bardzo zatłoczone, zwłaszcza w weekendy i w sezonie, który trwa właściwie cały rok. Dodatkowo chcąc wędrować z psem musieliśmy Polskie Tatry odpuścić ponieważ na terenie Tatrzańskiego Parku Narodowego obowiązuje całkowity zakaz wprowadzania psów. Nie oznacza to jednak rezygnacji z tatrzańskich szlaków, ponieważ zawsze można przenieść się do południowych sąsiadów, którzy oferują nie tylko większą swobodę jeżeli chodzi o psa na szlaku ale również ogromny wybór traktów spacerowych.

O ile Słowackie Tatry Wysokie mamy dość dokładnie przedreptane, tak wciąż jest wiele nieodkrytych miejsc w Tatrach Zachodnich i dlatego też chętnie udajemy się w tamte rejony. Dziś chcieliśmy zachęcić do zajrzenia w rejon Zuberca i Rohackich Ples. Rohackie Plesa zainteresowały nas kilka lat temu podczas wycieczki na Wołowiec ( był to czas kiedy chwilowo w naszym domu nie było żadnego czworonoga). Będąc na szczycie Wołowca widzieliśmy w dole niewielkie migoczące w słońcu stawki. Planując któregoś dnia weekendową wycieczkę przypomniałam sobie o dolinie Rohackich Ples i w tamtej okolicy postanowiliśmy spędzić piękny dzień. Rohackie Plesa to 4 leżące na trzech poziomach stawy, mają różne pochodzenie. Najniższy powstał na dnie kotła polodowcowego , a najwyższy leży na dnie zbiornika firnowego . Można spotkać się z tym, że Niżni Staw Rohacki nazywany był Orawskim Morskim Okiem.

Szlak do Rohackich Ples ma swój początek w miejscowości Zuberec, a dokładnie na parkingu pod Spaloną i co ważne jest to piękna pętla, z której możemy podziwiać główną grań Tatr Zachodnich. Zuberec jest niewielkim, urokliwym słowackim miasteczkiem, które wygląda zupełnie inaczej niż miejscowości leżące u podnóża Tatr Wysokich, w których dominują dość duże hotele, restauracje i sklepy jak na kurorty przystało. Przez ostatnie lata miasta leżące u stóp Tatr Wysokich bardzo się zmieniły i poszły z duchem czasu,  natomiast w okolicach Tatr Zachodnich czas chyba trochę się zatrzymał i nadal panuje tam  przyjemna senność, nie ma pośpiechu jest natomiast błogi spokój,  a my takie miejsca lubimy najbardziej. Oczywiście tamtejsze szlaki stają się coraz bardziej popularne ale w piękną niedzielę nie ma takich tłumów jak np. w położonym nie tak daleko Strybskim Plesie.

Tak jak wspomniałam wycieczkę rozpoczynamy na parkingu Pod Spaloną. Jest to duży plac i tutaj  również znajduje się  dolna stacja wyciągu , który wywozi turystów do górnej części Skrajnej Salatyńskiej Doliny, stąd też na parkingu może być dość tłoczno. Po zaparkowaniu zabieramy psa, plecaki i zielonym szlakiem wędrujemy w kierunku Rohackich Ples. Znaki zielone prowadzą przez las , a po 10 minutach doprowadzają do asfaltowej drogi i czerwonego szlaku , którym kontynuujemy marsz.

Czerwony szlak biegnie dnem Doliny Rohackiej. Jest to jedna z najpopularniejszych i najpiękniejszych dolin w Tatrach Zachodnich. Jest typową polodowcową doliną biegnąca w kierunku głównej grani Tatr Zachodnich. Nad doliną wznoszą się takie szczyty jak Wołowiec, Rohacz Ostry czy Rohacz Płaczliwy.

Po około 40 min marszu dochodzimy do położonego na niewielkiej polanie rozgałęzienia szlaków zwanego Adamculą. W tym miejscu odbijamy w prawo i szlakami: żółtym i niebieskim idziemy w kierunku Rohackich Ples.

Szlak niebieski docelowo doprowadzi nas do Rohackich Stawów, natomiast żółty wyprowadzi turystów na Banikovskie Sedlo . Odbijając z głównej drogi jeszcze chwilkę wędrujemy asfaltem , po czym wygodna droga przechodzi w kamienistą ścieżkę , która dość mocno wznosi się w górę. Im wyżej tym chodnik robi się bardziej kamienisty. Po około 1,10 min dochodzimy do rozejścia szlaków i tutaj pojawiają się pierwsze widoki na główna grań Tatr Zachodnich z Banówką na czele ( najwyższy szczyt Tatr Zachodnich 2178 m npm).

W tym miejscu robimy chwilę odpoczynku na drugie śniadanie ponieważ okazuje się , ze najbardziej mozolne podejście dopiero przed nami. Z wygodnej ławeczki obserwujemy niebieski szlak wijący się zakosami po zboczu za którym leżą Rohackie stawy. Jest takie powiedzenie: „nie taki diabeł straszny jak go malują ” i również w przypadku naszego szlaku świetnie się sprawdziło. Co prawda puls trochę przyspieszył ponieważ na krótkim odcinku pokonujemy ponad 250 m przewyższenia, ale sama ścieżka jak na Tatry jest dość szeroka i wygodnie poprowadzona. Dodatkowo cały czas towarzysza nam cudne widoki na Tatry Zachodnie i Doline Rohacką rozciągająca się za naszymi plecami, więc lekka zadyszka schodzi na drugi plan.

Po około godzinie „ wspinaczki” docieramy do najwyżej położonego Wyżniego Stawu Rohackiego (1719 m npm). W tym miejscu otwierają się widoki na monumentalnie wyglądającego Wołowca. Przysiedliśmy chwilę nad stawem aby nacieszyć oczy pięknem tego miejsca. Gorąca herbata była jak znalazł ponieważ na niebie pojawiły się chmury i dało się odczuć delikatny spadek temperatury.


W dalsza drogę ruszamy znakami zielonymi, które sprowadzają nas w kierunku Pośredniego i Małego Rohackiego stawu.

Z tego miejsca dodatkowo oprócz Rakonia i Wołowca podziwiać możemy urwiste zbocza Rohacza Płaczliwego i Rohacza Ostrego.Rohacz Płaczliwy i Rohacz Ostry to tzw. „Orla Perć Tatr Zachodnich”. Patrząc na te szczyty rzeczywiście widzimy, że dość mocno różnią się od typowych rozłożystych wierchów leżących w Tatrach Zachodnich. Rohacze są strzeliste i swoim wyglądem bliżej im do Tatr Wysokich.

Ostatnim, najniżej położonym stawem jest Wielki Rohacki Staw. Zejście pomiędzy stawami jest wygodne zarówno dla nas jak i dla psa. Dodatkowo brak tłumów i cisza pozwala na totalny relaks, wyciszenie i naładowanie się pozytywną energią, która musi wystarczyć na czas do kolejnego wyjazdu.

Po jakiejś 1h i 15 min schodzenia docieramy do Bufetu Rohackiego po słowacku nazwanego Tatliakovą Chatą. Jest to niewielkie górskie schronisko , czynne tylko w sezonie letnim. Widząc sporą grupę turystów nie robimy przerwy i idziemy dalej czerwonym szlakiem.

Po niecałej godzinie jesteśmy na parkingu pod Spaloną. 

Wycieczka piękna , niezbyt męcząca , a dla psa w sam raz. Jak będzie okazja pewnie jeszcze nie raz tam zaglądniemy.

PRAKTYCZNIE:

  • dojazd samochodem z Krakowa do Zuberca to około 2 h
  • parking Pod Spaloną płatny 3 Euro za cały dzień
  • szlak: z parkingu zielony, dalej asfaltową drogą czerwony, następnie niebieski w kierunku Rohackich Stawów, zielony do Tatliakovej Chaty i czerwony asfaltem do parkingu
  • czas przejścia pętli: około 5, 30 h plus czas na odpoczynek i podziwianie widoków (wg uznania)
  • szlak na odcinku od Wyżniego Rohackiego Wodospadu do Rohackiego Bufetu zamknięty jest od 1.11 do 15.06

Please follow and like us: