Sine Wiry i Bieszczadzka legenda

Dzisiaj bieszczadzka legenda o łosiu z Zawoju i kilka słów na temat pięknego spaceru do Sinych Wirów. Spaceru spokojnego i skłaniającego do refleksji. Spaceru , który pozwoli załadować akumulatory i delektować się naturą. Spaceru na którym natkniemy się również na burzliwa historię Bieszczadów. Tłumy były na połoninach, a my słyszeliśmy szum Wetlinki.

Droga prowadząca w kierunku Sine Wiry
Skład drewna przy szlaku
Kolory bieszczadzkiej jesieni


Sine wiry odwiedziliśmy przy okazji naszego jesiennego wypadu w Bieszczady.
Większość turystów korzystając z pięknej pogody wybrała się na Połoniny więc Sine Wiry mieliśmy dla siebie. Co to właściwie są te Sine Wiry i skąd taka nazwa?
Sine Wiry są rezerwatem krajobrazowym o powierzchni 450 ha. Najciekawszą i zarazem najpiękniejszą ich częścią jest przełom rzeki Wetlinki, która przebija się przez liczne progi skalne. Nazwa Sine Wiry wzięła się od słowa wir, którym określano każde głębsze miejsce w rzece. Każdy wir miał swoją nazwę , a największy nazywany był właśnie sinym, prawdopodobnie od koloru wody.

Kaskady Wetlinki
Kaskady Wetlinki

Spacer rozpoczęliśmy przy parkingu w miejscowości Polanki. Droga do Sinych Wirów jest wygodna i prowadzi po płaskim terenie. Z leśnego duktu co jakiś czas mogliśmy podziwiać płynącą wartkim nurtem Wetlinkę.

Dawniej na tym terenie leżała nieistniejąca już dziś wieś Zawój. W Bieszczadach wirem nazywano każde głębsze miejsce na rzecze, na terenie rezerwatu wyróżniano 5 wirów, a ten najgłębszy nazwano właśnie sinym wirem.  Pierwszym ciekawym miejscem było odbicie w lewo , w dość stromą leśną ścieżkę, która sprowadziła nas nad brzeg Wetlinki. W tym miejscu rzeka jest nieco głębsza i tworzy coś podobnego do niewielkiego jeziorka.


Szlak w dalszym ciągu prowadził wygodną szutrową drogą , z której mogliśmy podziwiać kolorowe jesienne lasy. Dochodząc do przełomu Wetlinki zeszliśmy z drogi i podążyliśmy ścieżką przyrodniczą „Sine Wiry. Na terenie rezerwatu mogliśmy obserwować przełom Wetlinki meandrującej pomiędzy głazami i progami skalnymi. Idąc dalej ścieżką doszliśmy do skalnych wychodni i kultowego Łosia z Zawoju. „Łoś” jest drzewem, które wyrosło na głazie i przyjęło formę do złudzenia przypominającą głowę łosia. Bieszczadzka legenda głosi, że jeżeli łoś pije wodę z Wetlinki ( czyli jej poziom jest tak wysoki, że sięga pyska) to na nizinach napewno będzie powódź.

Łoś z Zawoju

Opuszczając ścieżkę przyrodniczą udaliśmy się w kierunku nieistniejącej już dziś wsi Zawój. Pierwsze wzmianki o wsi notowano na rok 1552. Część zabudowań wsi zostało zniszczonych podczas I wojny światowej. Ludność trudniła się głównie uprawą roli , a w zimie tkactwem. W ramach akcji Wisła 48 rodzin wysiedlono z Zawoju, a wieś spalono. Dzisiaj na terenie Zawoju pozostał cmentarz i miejsce po cerkwi pw. św Michała Archanioła. Teren cmentarza otoczony jest przez bujne lipy. Obecnie w Zawoju znajduje się wiata turystyczna oraz miejsce na ognisko.

Tablica przy wejściu do wsi Zawój
Cmentarz w Zawoju

PRAKTYCZNIE:
– wejście do rezerwatu znajduje się w miejscowości Polanki, parking przy Galerii Czarny Kot , Polanki leżą na trasie Terka- Dołżyca
– spacer do wsi Zawój w obie strony zajmuje około 4-5 godzin,

Please follow and like us: