Turbacz- zimowe wejście w ramach Korony Gór Polski

Turbacz- zimowe wejście w ramach Korony Gór Polski

Jakiś czas temu w naszych głowach pojawił się pomysł zdobycia w 2019 roku „Psiej Korony Gór Polski”, czyli najwyższych szczytów wszystkich pasm górskich w Polsce na które można wejść z psem. Szczytów tych jest 26 i oto ich lista:

Szczyt Pasmo górskie Wysokość (m n.p.m.)
Rysy  Tatry 2499
Babia Góra  Beskid Żywiecki 1725
Śnieżka  Karkonosze 1603
Śnieżnik Masyw Śnieżnika 1425
Tarnica Bieszczady Zachodnie 1346
Turbacz Gorce 1310
Radziejowa Beskid Sądecki 1266
Skrzyczne Beskid Śląski 1257
Mogielica Beskid Wyspowy 1171
Wysoka Kopa Góry Izerskie 1126
Rudawiec  Góry Bialskie 1112
Orlica  Góry Orlickie 1084
Wysoka (Wysokie Skałki) Pieniny 1050
Wielka Sowa Góry Sowie 1015
Lackowa  Beskid Niski 997
Kowadło  Góry Złote 989
Jagodna Góry Bystrzyckie 977
Skalnik Rudawy Janowickie 945
Waligóra Góry Kamienne 936
Czupel Beskid Mały 933
Szczeliniec Wielki Góry Stołowe 919
Lubomir Beskid Makowski 904
Biskupia Kopa  Góry Opawskie 889
Chełmiec Góry Wałbrzyskie 851
Kłodzka Góra Góry Bardzkie 765
Skopiec Góry Kaczawskie 724
Ślęża Masyw Ślęży 718
Łysica Góry Świętokrzyskie 612

Ja widać, na liście widnieje 28 szczytów, a my mówimy o 26, o co tu chodzi? Chodzi o to, że na Tarnicę z psem nie wejdziemy ze względu na regulacje Bieszczadzkiego Parku Narodowego, a Rysy od słowackiej strony odpuszczamy ze względu na bardzo duży ruch turystyczny i bezpieczeństwo George, tak więc zostaje 26 szczytów.

Wreszcie pojawiła się super pogoda i na pierwszy rzut poszedł Turbacz. Turbacz jest najwyższym szczytem Gorców i mierzy 1310 m npm, wg innych źródeł wierzchołek punktu geodezyjnego wynosi 1314,7m npm. Turbacz leży w centralnej części Gorców i istnieje mnóstwo możliwości dostania się na jego szczyt. Wcześniej oczywiście bywaliśmy na Turbaczu nie raz, wiosną, latem i jesienią. Brakowało nam jeszcze wejścia zimowego, a że dopisała pogoda i beaglowe towarzystwo to nie pozostało nic innego jak wyruszenie na szlak. Patrząc na mapę widzimy wiele możliwości dostania się na szczyt . Przemierzyliśmy już szlak z Koninek i Tobołowa oraz Kudłonia, a dziś postanowiliśmy wejść na Turbacz od strony Nowego Targu i tutaj ten szlak opiszę. Dużym plusem podejścia na Turbacz od strony Nowego Targu jest możliwość przejścia pętli, bez większych kombinacji logistycznych, a chyba nikt nie lubi powtarzać 2 razy tej samej drogi i każdy jeżeli jest możliwość wybiera pętlę. Na drogę podejściową wybieramy szlak żółty, który swój początek ma w Nowym Targu, w dzielnicy Kowaniec. Wjeżdżając do Nowego Targu udajemy się w kierunku Długiej Polany i tam na parkingu przy stoku narciarskim zostawiamy samochód. Jakieś 500 m wracamy w kierunku centrum i w okolicach pętelki autobusowej trafiamy na początek żółtego i zielonego szlaku na Turbacz, zielony to szlak naszego powrotu.

Drogowskaz w Nowym Targu.

Według znaków na drogowskazie podejście żółtym szlakiem zajmie nam 3 h. Nie ma więc na co czekać i początkowo pomiędzy zabudowaniami wędrujemy w górę. Po kwadransie miejsko- wiejska zabudowa zostaje za nami i wkraczamy na tereny rozległych łąk, za plecami mamy oczywiście piękne, ośnieżone Tatry. Psy (bo jest z nami jeszcze Sati, również była podopieczną Stowarzyszenie Beagle w Potrzebie ), czują się jak w raju. Skaczą, biegają, węszą i cieszą się każdą chwilą. Cudne jest obserwowanie takiej spontanicznej , psiej radości spowodowanej tylko tym, że mogą hasać w śniegu.

Widok na Tatry z Kowańca.

Wydawałoby się, że zabudowania zostały w dole, a tu niespodzianka, kilka drewnianych chatek z najlepszym na świecie widokiem na Tatry. Jakże w tym momencie zazdrościłam ich mieszkańcom tego, że z okien np. swojej kuchni mają takie widoki codziennie. Nam pozostało jeszcze raz spojrzeć w stronę Tatr i iść dalej.

Trasa zapowiadała się wyśmienicie więc ruszyliśmy w górę. Sam szlak jest bardzo przyjemny , wprawdzie aby zdobyć szczyt musimy pokonać 748 m przewyższenia ale jakoś specjalnie tego nie odczuliśmy.

Może dlatego, że tylko krótkie odcinki prowadziły przez las , a reszta to rozległe polany z jeszcze bardziej rozległymi panoramami na Tatry i Pieniny.

Po 2 godzinach marszu dotarliśmy do rozwidlenia szlaków i kontynuując marsz żółtym szlakiem skręciliśmy w prawo w kierunku Turbacza, którego szczyt z tego miejsca był na wyciągnięcie ręki.

Od tego miejsca idziemy wygodną, szeroką drogą ( chyba) , ponieważ wszędzie było bardzo dużo ubitego śniegu więc nie mam pojęcia co było pod spodem.

Im wyżej tym perspektywa była szersza. Oprócz panoramy obejmującej „caluśkie Tatry”.

Za plecami dostrzegamy dostojnie wyglądającą Babią Górę. „Królowa” chyba była dzisiaj łaskawa ponieważ nie skryła się za parawanem chmur, kto tam był dzisiaj miał szczęście, tak jak my na Turbaczu.

Droga mijała nam na podziwianiu krajobrazów i rozmowach o naszych „najlepszych” beagle i tak nie wiedzieć kiedy dotarliśmy do Schroniska pod Turbaczem. Dobrze czytacie, pod Turbaczem ponieważ na szczyt trzeba odbić w lewo i powędrować kawałek czerwonym szlakiem. Ale to za chwilę, teraz trzeba usiąść na kawałku ogrodzenia wystającego ponad śnieg i wpatrywać się w to co przed nami. Jak na dłoni odróżnić można każdy szczyt w Tatrach Wysokich. Zachodnie lekko zasłaniają się wałem fenowym, jutro pewnie będzie deszcz. 

Przy schronisku trochę więcej ludzi. Turyści, skiturowcy, biegacze ale do tłumu daleko. Nie brakuje również czworonożnych towarzyszy podróży. Po chwili zaczynamy odczuwać wiejący wiatr, na szczęście do Schroniska pod Turbaczem możemy swobodnie wejść z psem co też chętnie czynimy. Chwila odpoczynku, herbata, szarlotka, rozmowy z innymi turystami i idziemy na szczyt Turbacza. Jeszcze na drogowskazie, który jest przy schronisku i oferuje ogromne możliwości dalszej wędrówki upewniamy się co do właściwego kierunku marszu.

Po 10 min marszu czerwonym szlakiem w stronę Rabki Zdroju jesteśmy na szczycie. A tam znów Tarty i rozległe widoki na północną stronę. W ramach udokumentowania zdobycia szczytu robimy zdjęcie pod obeliskiem znajdującym się na szczycie i wracamy w kierunku schroniska i dalej żółtego szlaku.

Schodząc z Turbacza można podziwiać widoki na Gorce, Pieniny i nawet Jezioro Czorsztyńskie. Po 20 min marszu żółtym szlakiem docieramy do rozstaju szlaków na Polanie Wisielakówka, obieramy zielony szlak i rozpoczynamy zejście w dół w kierunku Kowańca.

Szlak równie malowniczy jak żółty, w mojej ocenie trochę bardziej stromy, ale większych trudności do pokonania nie ma. Tatry towarzyszą nam nadal.

Schodząc w dół jesteśmy na szlaku właściwie sami, mija nas tylko kilka osób zjeżdżających na nartach. Przechodzimy obok kilku bacówek, i po około 1,45 h dochodzimy do pierwszych zabudowań. Ostatni odcinek pokonujemy asfaltem, mijając stok narciarski na Długiej Polanie.

PRAKTYCZNIE:

  • podejście na Turbacz żółtym szlakiem z Kowańca w Nowym Targu 3 h, zejście do tego samego miejsca szlakiem zielonym 2,10 h
  • duży parking dostępny przy wyciągu narciarskim na Długiej Polanie, w dzień kiedy byliśmy parkowanie było bezpłatne
  • suma podejść to 748 m
  • Schronisko pod Turbaczem jest przyjazne turystom z psami, z psem można wejść do przedsionka jak i do sali jadalnej