Jezioro Rifflsee- perełka w Pitztal

Jak część z Was pewnie wie, w ostatnim czasie bardzo upodobaliśmy sobie spędzanie urlopu w Alpach Austriackich. Hitem był Tyrol Wchodni i dolina Virgental, którą odwiedziliśmy już chyba 5 razy. Postanowiliśmy trochę zmienić klimat i tym razem wybraliśmy się do doliny Pitztal leżącej po prostu w Tyrolu:). Tak, kolejny raz Tyrol, ale nieco inna jego część, wysunięta bardziej na zachód. Ciekawi byliśmy tego rejonu i jako bazę noclegową wybraliśmy bardzo psiolubny pensjonat w niewielkiej miejscowości Tieflehn, leżącej u podnóża majestatycznych 3 tysięczników (takich jak chociażby Wildspitze) i potężnych lodowców. Tutaj właściwie kończy się droga i jest „święty spokój”.

Zobacz więcej

Loading

Dolomity- wędrowanie z psem

Dolomity- wędrowanie z psem

Dolomity, Dolomity – kilka praktycznych wskazówek. W ubiegłym roku Dolomity odwiedziliśmy po raz czwarty i odkryliśmy kolejne fascynujące miejsca. Pierwszy wyjazd to taki trochę rekonesans ale tak czy tak już wiedzieliśmy, że będziemy w te góry wracać. Dla mnie osobiście to chyba najpiękniejsze góry spośród tych które znamy. Są bardzo charakterystyczne, no bo kto nie kojarzy chociażby jedynych w swoim rodzaju wież Tre Cime di Lavaredo, które powalają swoją urodą na kolana. Ale to tylko kropla w morzu panoram i doznań, które tutaj na nas czekają. Codziennością są strzeliste turnie prężące się nad turkusowymi jeziorami i zielone hale kontrastujące z surowymi piarżyskami. Krajobrazy przyciągają jak magnes i gwarantuje, że jeżeli zdecydujecie się tutaj przyjechać to uzależnicie się na resztę życia. W tym tekście chciałam podzielić się doświadczeniem i podrzucić kilka pomysłów na to jak zorganizować sobie czas. Może komuś te wskazówki przydadzą się podczas planowania wyjazdu.

Zobacz więcej

Loading

Klimczok- Beskid Śląski na rozgrzewkę

Klimczok- Beskid Śląski na rozgrzewkę

Na Klimczoku w Beskidzie Śląskim byliśmy ponad rok temu i do tej pory nie pojawił się u nas opis tej wędrówki. Jakoś się nie składało żeby usiąść i opisać tą bardzo malowniczą i przyjemną trasę, a warunki mieliśmy doskonałe. Luty, śnieg, słońce i wszechobecne widoki. Minął rok, zerknęłam na swoją listę jeszcze nieopisanych wycieczek i przyszła pora na Klimczok. Ale co tu napisać kiedy wycieczka była jakiś czas temu, notatki skromne, a kto bywa na naszej stronie wie, że staram się zawsze dokładnie opisywać trasy tak aby zawierały jak najwiecej przydatnych wskazówek gdyby ktoś się zainspirował i wybrał z „nami na szlak”. Mając więc braki w pamięci nie pozostało nic innego jak kolejny raz wybrać się na Klimczok. Pomysł wydawał się wręcz idealny, a składało się na to kilka kwestii. Dystans w sam raz po chwilowej przerwie w górskich aktywnościach, panoramy zdecydowanie godne uwagi i początek wiosny. Trafiony okazał się tylko dystans, reszta to wspomnienia i wyobraźnia typu: rok temu tutaj było widać Tatry.

Zobacz więcej

Loading