Babky- skrawek Tatr Zachodnich

Babky-skrawek Tatr Zachodnich

Jak wiemy Tatry Słowackie to miejsce gdzie wędrowcy z psami nadal są mile widziani ( w Tatry Polskie z psem nie wejdziemy), stąd też zdarza się, że dosyć często tam zaglądamy. Ostatnia nasza prawie już  jesienna lub jak kto woli późno letnia wycieczka to sam skrawek Słowackich Tatr Zachodnich i dwa mega widokowe szczyty: Ostrà i bardziej znany – Babky. Podążając opisywanym szlakiem można dotrzeć również na nieco wyższy Sivy Vrch. Tym razem zabrakło nam czasu aby stanąć na jego wierzchołku, ale podziwiając rozległe  panoramy z Ostrej czy Babky, tak czy tak wycieczka należała do bardzo udanych. Opisywany szlak nie należy do popularnych tatrzańskich miejsc, jest raczej pusty ale to absolutnie nie oznacza, że jest nudny. Otoczenie zmienia się jak w kalejdoskopie, od wędrówki między zabudowaniami rozsianymi u podnóża Tatr, poprzez gęste lasy, a skończywszy na szerokich halach i widokowych wierzchołkach. Zaskoczą nas rozległe pejzaże na południe Słowacji ale także nie zabraknie widoków na szczyty Tatr Zachodnich.

Zobacz więcej

Passi Zebru- widokowa rewia na 3005 m npm

Passi Zebru- widokowa rewia na 3005 m npm

Choć na świecie jest tyle przepięknych i ciekawych miejsc to są również takie do których wraca się z utęsknieniem i sentymentem kolejny raz. Na mnie urok rzuciła wciśnięta pomiędzy alpejskie kolosy dolina Valfurva. I chociaż wakacyjna pogoda w tym roku  nie była łaskawa bo deszcz towarzyszył nam szczególnie często, to dwa piękne, ciepłe i słoneczne dni wykorzystaliśmy na maksa wędrując po Alpach Retyckich, a dokładnie „kręcąc się” w okolicach niewielkiej miejscowości Santa Catarina Valfurva. Hitem okazał szlak do schroniska Pizzini -Frattola i dalej na przełęcz Passi Zebru położonej na wysokości 3005 m npm. Trochę się zastanawialiśmy jak to będzie i czy George się nie zbuntuje ale wygodna ścieżka i wspaniałe panoramy sprawiły, że wyprawa ta należała do bardzo, bardzo udanych. Kontrast pomiędzy zielonymi halami, a skalną pustynią u podnóża Gran Zebru wywarł na nas niesamowite wrażenie, a roztaczające się panoramy zostały na stałe zapisane w pamięci. Zatem dziś będzie wysoko i bajecznie pięknie.

Zobacz więcej

Catinaccio- w różanym ogrodzie

Catinaccio – w różanym ogrodzie

Jak się okazało w Dolomity zajrzeliśmy po raz piąty. Dokładnie 5 lat temu byliśmy tam pierwszy raz i jak już wspominałam, tak nas zauroczyły, że co roku przynajmniej cześć wakacji spędzamy w tym paśmie. Szlaków jest tu tyle, że życia nie wystarczy aby je wszystkie przejść. Nasze pobyty staramy się urozmaicać odwiedzając za każdym razem inną dolomitową grupę ponieważ pomimo tego, że stanowią całość to każda ich część jest inna i jedyna w swoim rodzaju. Dzisiaj pokaże Wam szlak do schroniska Principe w grupie Catinaccio (niem. Rosengarten), który jest bardzo zróżnicowany zarówno krajobrazowo jak i pod względem terenu w którym przebywamy. W skrócie: mamy tam wysokogórską kolejkę, piękne zielone hale na których można rozłożyć leżak, wystawić twarz do słońca i podziwiać olbrzymie dolomitowe ściany. Nie brakuje krętych ścieżek prowadzących do wysokogórskich schronisk i na koniec finisz przy schronisku Principe położonym na skalnej półce w prawdziwie surowym i lekko posępnym krajobrazie. 

Zobacz więcej

Śnieżne Kotły z „lotu ptaka”

Śnieżne Kotły z „lotu ptaka”

Po dość wyczerpującym okresie bez możliwości dłuższych wyjazdów doczekaliśmy się urlopu i wróciliśmy w Karkonosze. Spędzając czas na szlaku w tygodniu stwierdziliśmy, że to dobra okazja do odwiedzenia popularnych, bardzo malowniczych ale jednocześnie zatłoczonych i obleganych miejsc, w które nie wybralibyśmy się w sezonie. Nie raz zapewne wpadły Wam w ręce zdjęcia „sznura” turystów w drodze na Śnieżkę czy też tłumu w okolicach Domu Śląskiego. Podobnie wyglądają rejony Wodospadu Kamieńczyka czy Szrenicy i szlaku nad Śnieżnymi Kotłami. Przyznacie, że taka „ reklama” nie zachęca do wędrówki i plasuje wycieczkę na miejscu raczej tych „nie lubianych”, zwłaszcza jeżeli chcemy zabrać ze sobą psiaka. Do tej pory omijaliśmy te miejsca szerokim łukiem ale mając w pamięci jak tam jest pięknie i będąc w Karkonoszach poza sezonem zdecydowaliśmy powędrować jednym z bardziej popularnych szlaków. Dzisiaj zabieramy Was ze Szklarskiej Poręby przez Szrenicę nad Śnieżne Kotły i jeszcze dalej…

Zobacz więcej

Dolomity- wędrowanie z psem

Dolomity- wędrowanie z psem

Dolomity, Dolomity – kilka praktycznych wskazówek. W ubiegłym roku Dolomity odwiedziliśmy po raz czwarty i odkryliśmy kolejne fascynujące miejsca. Pierwszy wyjazd to taki trochę rekonesans ale tak czy tak już wiedzieliśmy, że będziemy w te góry wracać. Dla mnie osobiście to chyba najpiękniejsze góry spośród tych które znamy. Są bardzo charakterystyczne, no bo kto nie kojarzy chociażby jedynych w swoim rodzaju wież Tre Cime di Lavaredo, które powalają swoją urodą na kolana. Ale to tylko kropla w morzu panoram i doznań, które tutaj na nas czekają. Codziennością są strzeliste turnie prężące się nad turkusowymi jeziorami i zielone hale kontrastujące z surowymi piarżyskami. Krajobrazy przyciągają jak magnes i gwarantuj, że jeżeli zdecydujecie się tutaj przyjechać to uzależnicie się na resztę życia. W tym tekście chciałam podzielić się doświadczeniem i podrzucić kilka pomysłów na to jak zorganizować sobie czas. Może komuś te wskazówki przydadzą się podczas planowania wyjazdu.

Zobacz więcej

Klimczok- Beskid Śląski na rozgrzewkę

Klimczok- Beskid Śląski na rozgrzewkę

Na Klimczoku w Beskidzie Śląskim byliśmy ponad rok temu i do tej pory nie pojawił się u nas opis tej wędrówki. Jakoś się nie składało żeby usiąść i opisać tą bardzo malowniczą i przyjemną trasę, a warunki mieliśmy doskonałe. Luty, śnieg, słońce i wszechobecne widoki. Minął rok, zerknęłam na swoją listę jeszcze nieopisanych wycieczek i przyszła pora na Klimczok. Ale co tu napisać kiedy wycieczka była jakiś czas temu, notatki skromne, a kto bywa na naszej stronie wie, że staram się zawsze dokładnie opisywać trasy tak aby zawierały jak najwiecej przydatnych wskazówek gdyby ktoś się zainspirował i wybrał z „nami na szlak”. Mając więc braki w pamięci nie pozostało nic innego jak kolejny raz wybrać się na Klimczok. Pomysł wydawał się wręcz idealny, a składało się na to kilka kwestii. Dystans w sam raz po chwilowej przerwie w górskich aktywnościach, panoramy zdecydowanie godne uwagi i początek wiosny. Trafiony okazał się tylko dystans, reszta to wspomnienia i wyobraźnia typu: rok temu tutaj było widać Tatry.

Zobacz więcej

Wysoka Kopa- wiosna a jednak jeszcze zima

Wysoka Kopa- wiosna a jednak jeszcze zima

Jakiś czas temu wymyśliliśmy sobie „projekt” Beaglowej Korony Gór Polski, którego założeniem było zdobycie w jeden rok najwyższych szczytów możliwych do wejścia z psem. Tak się składa, że ciągnie się to już 3 lata. Co prawda zostało nam kilka pojedynczych wierzchołków ale tak czy tak termin został zawalony:). Nie oznacza to jednak, że zrezygnowaliśmy z naszego pomysłu. Nadal, w niezobowiązującym tempie na te „koronne” szczyty staramy się wchodzić i podczas ostatniego pobytu w Szklarskiej Porębie dołożyliśmy do kolekcji niepozorną i wydawałoby się nudną Wysoka Kopę, będącą najwyższym szczytem Gór Izerskich. Wierzchołek rzeczywiście niczym specjalnym się nie wyróżnia, w terenie jest właściwie niewidoczny i nie prowadzi tam nawet znakowany szlak turystyczny! Nie mniej jednak trakty poprowadzone w jego okolicy dostarczają niezapomnianych wrażeń. Zresztą całe Izery zdecydowanie warte są dogłębnego i bliższego poznania. Najlepiej o każdej porze roku!

Zobacz więcej

Skalny Stół- poza karkonoskimi klasykami

Skalny Stół- poza karkonoskimi klasykami

Karkonosze, Karkonosze !!!! Niewątpliwie te góry mają w sobie coś niezwykłego. Nie wiem co, ale przyciągają nas jak magnes. Widokami, klimatem, atmosferą albo to Liczyrzepa czyli Duch Gór złowił nas w swoje sidła. Nie było jak do tej pory roku żeby nie wędrować szlakami po gołoborzach i podziwiać jedyne w swoim rodzaju, niepowtarzalne panoramy. Trakty pomiędzy Szrenicą a Śnieżką znamy już chyba na pamięć, tak samo jest z wieloma szlakami dojściowymi do czerwonego łączącego wymienione wcześniej dwa wierzchołki. Pomyślicie pewnie, że nie ma sensu kolejny raz wracać w te strony. Otóż sens jest bo Karkonosze oprócz utartych szlaków, wydeptanych jak klepisko (choć i tak pięknych) oferują wiele miejsc leżących gdzieś na uboczu i oferujących np. widok na Śnieżkę zupełnie inny niż ten znany z większości zdjęć i folderów reklamowych. Czy Śnieżka może w ogóle wyglądać inaczej? Może!!! A skąd? Ze Skalnego Stołu. Zapraszamy zatem na ten ciekawy, piękny, urozmaicony i czasem trochę wymagający szlak!

Zobacz więcej

Kutrzyca- Tyrol w Beskidzie Wyspowym

Kutrzyca- Tyrol w Beskidzie Wyspowym

Ostatnia wycieczka na Ćwilin w Beskidzie Wyspowym tak nas zachwyciła, że obiecaliśmy sobie spędzić więcej czasu w tym urokliwym zakątku i podreptać po innych mniej uczęszczanych szlakach. Przy pierwszej lepszej okazji poszła „w ruch” mapa turystyczna i nastąpiło obmyślanie gdzie by się tu wybrać, wszak rejon był nam raczej mało znany. Plątanina kolorowych szlaków pieszych, rowerowych i narciarskich to istny oczopląs i nie pomogła w wyborze trasy. Dopiero dokładniejsze przyglądnięcie się całemu terenowi dało jakiś obraz i pojawił się pomysł zdobycia Jasienia i Kutrzycy, dwóch szczytów o podobnej wysokości leżących bardzo blisko siebie. Pogoda zapowiadała się cudownie, a topografia szlaku wskazywała na to, że będzie widokowo towarzystwo zaś gwarantowało przednią zabawę! „Głodni nowego”, pełni zapału i spragnieni widoków ruszyliśmy na beskidzkie szlaki. Nie zawiedliśmy się ! Ciekawa trasa zwieńczona widokami na Gorce i Tatry to właśnie to czego szukaliśmy!

Zobacz więcej

Gossausee- pocztówka z Austrii

Gossausee- pocztówka z Austrii

Wakacje z psem w Górnej Austrii, w Kraju Salzburskim są strzałem w dziesiątkę. Piękne krajobrazy, niezliczona ilość szlaków o różnym stopniu trudności, cudownie mieniące się turkusowe jeziora, dostęp do kolejek górskich i psioprzyjazne miejsca to wszystko co w tym zakątku świata może Was czekać. Do tego kraina w zasięgu jednego dnia jazdy z południa Polski. Wszystko to złożyło się na decyzję o pojechaniu tam kolejny raz na letni wypoczynek. Co prawda szczęście do pogody mieliśmy takie sobie ale zawsze był pomysł na spędzenie czasu. Tuż po przyjeździe i wcześniejszej eksploracji upalnego Dolnego Śląska postanowiliśmy trochę się zrelaksować i odpocząć, oczywiście aktywnie. Miejscem wręcz idealnym na taki dzień okazał się rejon Gosau i spacer w kierunku Hintere Seealm. Podczas wygodnej wędrówki podziwiać możemy 3 jeziora: Vorderer Gossausee, malutki staw i położone najwyżej Hinterer Gossausee. A wszystko to w otoczeniu strzelistych, skalno-lodowych draperii Dachsteinu.

Zobacz więcej