Klimczok- Beskid Śląski na rozgrzewkę

Klimczok- Beskid Śląski na rozgrzewkę

Na Klimczoku w Beskidzie Śląskim byliśmy ponad rok temu i do tej pory nie pojawił się u nas opis tej wędrówki. Jakoś się nie składało żeby usiąść i opisać tą bardzo malowniczą i przyjemną trasę, a warunki mieliśmy doskonałe. Luty, śnieg, słońce i wszechobecne widoki. Minął rok, zerknęłam na swoją listę jeszcze nieopisanych wycieczek i przyszła pora na Klimczok. Ale co tu napisać kiedy wycieczka była jakiś czas temu, notatki skromne, a kto bywa na naszej stronie wie, że staram się zawsze dokładnie opisywać trasy tak aby zawierały jak najwiecej przydatnych wskazówek gdyby ktoś się zainspirował i wybrał z „nami na szlak”. Mając więc braki w pamięci nie pozostało nic innego jak kolejny raz wybrać się na Klimczok. Pomysł wydawał się wręcz idealny, a składało się na to kilka kwestii. Dystans w sam raz po chwilowej przerwie w górskich aktywnościach, panoramy zdecydowanie godne uwagi i początek wiosny. Trafiony okazał się tylko dystans, reszta to wspomnienia i wyobraźnia typu: rok temu tutaj było widać Tatry.

Zobacz więcej

Kutrzyca- Tyrol w Beskidzie Wyspowym

Kutrzyca- Tyrol w Beskidzie Wyspowym

Ostatnia wycieczka na Ćwilin w Beskidzie Wyspowym tak nas zachwyciła, że obiecaliśmy sobie spędzić więcej czasu w tym urokliwym zakątku i podreptać po innych mniej uczęszczanych szlakach. Przy pierwszej lepszej okazji poszła „w ruch” mapa turystyczna i nastąpiło obmyślanie gdzie by się tu wybrać, wszak rejon był nam raczej mało znany. Plątanina kolorowych szlaków pieszych, rowerowych i narciarskich to istny oczopląs i nie pomogła w wyborze trasy. Dopiero dokładniejsze przyglądnięcie się całemu terenowi dało jakiś obraz i pojawił się pomysł zdobycia Jasienia i Kutrzycy, dwóch szczytów o podobnej wysokości leżących bardzo blisko siebie. Pogoda zapowiadała się cudownie, a topografia szlaku wskazywała na to, że będzie widokowo towarzystwo zaś gwarantowało przednią zabawę! „Głodni nowego”, pełni zapału i spragnieni widoków ruszyliśmy na beskidzkie szlaki. Nie zawiedliśmy się ! Ciekawa trasa zwieńczona widokami na Gorce i Tatry to właśnie to czego szukaliśmy!

Zobacz więcej

Wszystkie szlaki prowadzą na Łabowską

Wszystkie szlaki prowadzą na Łabowską

Trudno powiedzieć ileż to razy na Hali Łabowskiej byliśmy??? Odwiedzaliśmy to miejsce zarówno jako punkt docelowy, a czasem zabłąkaliśmy się tam przy okazji jakiejś dłuższej wędrówki. Szlaków pieszych, rowerowych czy narciarskich prowadzących na halę jest kilka. Na początek zajmę się rozpracowaniem podejścia niebieską ścieżką z Łomnicy -Zdrój, ponieważ wydaje mi się być ono dość ciekawym. Napewno szlak nie jest nudny ponieważ znajdziemy tam wszystkiego po trochę. Będą wygodne leśne drogi, malownicze potoki, dość strome podejścia, urokliwe polany i oczywiście piękne beskidzkie widoki. Co do podejść to podczas wycieczki zmierzymy się chyba z jednym z bardziej wymagających w Beskidach:). Jak widać atrakcji napewno nie zabraknie. Ale jak to zwykle bywa „wysiłek” zostanie nagrodzony ponieważ na koniec na strudzonych wędrowców czeka schronisko, w którym można się posilić, a w sprzyjających warunkach na rozległej polanie wyprostować nogi i wygrzewać twarz w słońcu. 

Zobacz więcej

Ćwilin- tutaj wszystko się zaczęło

Ćwilin- tutaj wszystko się zaczęło

Mogielica, Ćwilin i Łopień to jedyne szczyty, na które udało nam się dotrzeć w ramach eksploracji Beskidu Wyspowego. Na swoje usprawiedliwienie dodam, że na najwyższym szczycie pasma czyli Mogielicy byliśmy dwa razy. Na Ćwilinie zresztą też ale pierwszy wypad miał miejsce kilka lat temu. Dorzucając do tego ekspresowy spacer na Łopień w, letnie niedzielne popołudnie w Beskid Wyspowy jakoś nie było nam po drodze. Dzisiaj zastanawiam się dlaczego? Przecież mamy go właściwie „pod nosem” i jest wręcz idealny na niezbyt długie, relaksujące wędrowanie, nie ma ograniczeń co do spacerów z psem, a pasmo oferuje piękne krajobrazy. Aby nadrobić swoje zaległości w grudniowy, wietrzny i słoneczny weekend wybraliśmy się ponownie na Ćwilin. Co prawda nie była to jeszcze zimowa wędrówka, bo śniegu jak na lekarstwo, w zamian halny porządnie przewietrzył nam głowy, a oczy i zmysły urzeczone zostały pięknymi panoramami roztaczającymi się z rozległej polany na szczycie.

Zobacz więcej

I Pieniny i Beskidy… w jeden dzień

I Pieniny i Beskidy… w jeden dzień

Jak już kiedyś wspominałam Pieniny Właściwe dla wędrujących z psem nie są dostępne ponieważ leżą na terenie Pienińskiego Parku Narodowego, w którego regulaminie widnieje zakaz wstępu dla czworonożnych przyjaciół. Nie mniej jednak rejon Szlachtowej i Jaworek jest tak urokliwy, że trudno o nim zapomnieć dlatego też poszperaliśmy i znaleźliśmy szlaki, na które legalnie możemy zabrać psiaka. Szlak, który dzisiaj opiszę pozwoli nam być trochę w Pieninach, a przynajmniej z bliska je oglądać i trochę w Beskidzie Sądeckim i to wszystko w ciągu jednego dnia! Druga zaleta to zdecydowany brak tłumów, co w dzisiejszych czasach, przynajmniej dla nas jest bardzo, bardzo w cenie. Trzecim argumentem zachęcającym do odwiedzin tego rejonu to malownicze widoki. Zawiesimy oko na Trzech Koronach i Wysokiej, dostrzeżemy Eliaszówkę czy Prehybę i Radziejową w Beskidzie Sądeckim oraz upoimy się widokiem na Tatry. Czy taka reklama wystarczy aby zawitać na pogranicze Małych Pienin i Beskidu Sądeckiego?

Zobacz więcej

Koziarz- zachodem słońca malowany

Koziarz- zachodem słońca malowany

Koziarz leży trochę na uboczu, niby to Beskid Sądecki ale już prawie Gorce. Taka niepozorna góra wyrastająca wprost z doliny Dunajca w okolicach Tylmanowej. Właśnie w tym miejscu Dunajec stanowi wyraźną granicę pomiędzy Gorcami i Beskidem Sądeckim, a wąski most łączy ze sobą te dwa światy. Koziarz nie jest ani bardzo wysoki ani popularny. Zarówno w nieodległych Gorcach jak i w Beskidzie Sądeckim istnieje wiele bardziej obleganych i znanych szlaków na które wędrują tłumy. Po co w takim razie iść na Koziarz skoro w okolicy mamy do wyboru niezliczoną ilość ścieżek w różnych pasmach, miliony panoram na 4 strony świata czy schroniska w których można przysiąść i odpocząć po trudzie wędrówki? A po to aby o zachodzie słońca napawać się „milion pierwszą” panoramą na Tatry, Gorce i Pieniny , po to aby pobyć w ciszy i wsłuchiwać się w przyrodę i po to aby popatrzeć na  Dunajec wijący się szeroką doliną. Myślę, że to wystarczające powody aby udać się w zachodnią część Beskidu Sądeckiego.

Zobacz więcej

Eliaszówka- krótki i widokowy spacer

Eliaszówka- krótki i widokowy spacer

Na Eliaszówce byliśmy już 3 razy ale dopiero podczas ostatniego podejścia udało nam się w pełni podziwiać panoramę roztaczającą się z wieży widokowej stojącej na szczycie. Ciekawość tego co stamtąd widać zwyciężyła i po kolejnych „niepowodzeniach” w końcu udało nam się porozglądać. Byliśmy tam zimą i latem stąd też mogę powiedzieć , że Eliaszówka jest dobrym pomysłem na niedługi spacer na każdą porę roku. Wędrówka jest przyjemna, niewymagająca i może być traktowana jako rozgrzewka przed dłuższymi trasami lub jako zwiastun i zachęta do eksploracji tego wszystkiego wspaniałego co czeka  na nas w Beskidzie Sądeckim. Eliaszówka to również doskonały pomysł na spędzenie „lajtowego” popołudnia w towarzystwie spektakularnych widoków na Tatry z nieodległej polany Litawcowej. Ruszamy w kierunku Obidzy i Eliaszówki.

Zobacz więcej

Przehyba- z widokami na Pieniny

Przehyba-z widokami na Pieniny

Na Przehybie byliśmy kilka razy i każdorazowy wypad to wędrówka innym szlakiem. Tak, tak mamy ich tam dużo więc było w czym wybierać. Nigdy jednak nie wychodziliśmy na Przehybę ze Szczawnicy, bo będąc w tamtej okolicy zwykle jechaliśmy w Pieniny. No bo komu Krościenko czy właśnie Szczawnica nie kojarzą się z Trzema Koronami, Sokolicą , spływem Dunajca czy ewentualnie Wysoką? Mało kto zapuszcza się ze Szczawnicy w lasy Beskidu Sądeckiego, a szlaków prowadzących w tamtych kierunkach jest dość dużo. Tak to czasem jest , że dane miejsce otrzymuje „łatkę” i kojarzy się z jednym, konkretnym pasmem czy górą, a co za tym idzie często te popularne bez wątpienia piękne szlaki są dość zatłoczone. My tymczasem szukając spokoju i nie ukrywam „wyrypy”, ze stolicy Pienin wybraliśmy się na całodniową , wycieczkę na Dzwonkówkę i Przehybę. Było długo, czasami dość męcząco ale widoki na szlaku zrobiły swoje.

Zobacz więcej

Jaworze- na granicy dwóch Beskidów

Jaworze- na granicy dwóch Beskidów

Dalekie wycieczki zawsze są fascynujące ale czasem „pod samym nosem” mamy miejsca, których nie doceniamy i trochę pomijamy. Dzisiaj będzie właśnie o takim miejscu, które leży w Górach Grybowskich, na pograniczu Beskidu Niskiego i Sądeckiego. Mogę powiedzieć , że tutaj stawiałam swoje pierwsze kroki w górach. Tutaj też wycieczka obfitowała w smaki dzieciństwa takie  jak jeżyny czy borówki zbierane wprost z krzaków rosnących przy szlaku, a  trud górskiej wędrówki wynagrodzony był kiełbasą pieczoną przy ognisku. Takie proste rzeczy, a w głowie zostają na całe życie i kształtują nas jako dorosłych. Dzisiaj chciałam pokazać Wam trochę moich rodzinnych stron. Zawsze były jakieś czarowne, nierzadko odległe rejony , a nie pisałam o tym co najbliżej. Będzie sentymentalnie ale i pięknie, bo nieraz już się przekonaliśmy , że mało popularne miejsca często okazują się perełkami czekającymi na odkrycie. Odkrywamy zatem Góry Grybowskie. 

Zobacz więcej

Lackowa- 997 i ściana płaczu

Lackowa-997 i ściana płaczu

Kapryśna pogoda, zamknięte granice i nieczynne hotele sprawiły, że tegoroczną majówkę spędziliśmy w moich rodzinnych stronach i ruszyliśmy na szlaki Beskidu Sądeckiego i Niskiego. O ile sądeckie ścieżki znamy chyba już na pamięć tak Beskid Niski jest jeszcze dla nas krainą nieodkrytą. Jego eksplorację rozpoczęliśmy „z grubej rury”, bo od zdobycia najwyższczego szczytu pasma leżącego w granicach Polski, a mowa tutaj o Lackowej. Wejście na wierzchołek było również dołożeniem cegiełki do projektu Beaglowej Korony Gór Polski, który przyznam, ostatnio  nieco wyhamował. O Lackowej przeczytaliśmy dużo informacji, a szczególnie często powtarzająca się dotyczyła najbardziej stromego podejścia w całych Beskidach. Hmm….Beskid Niski i jakieś przepaściste podejścia??? Cytując przysłowie, że „ w każdej legendzie jest ziarno prawdy” postanowiliśmy sprawdzić to na własnej skórze.

Zobacz więcej