Po słońce na Baranią Górę

Po Beskidzie Śląskim trochę już chodziliśmy ale (aż wstyd się przyznać) na Baraniej Górze jeszcze nie byliśmy. Do tej pory nie było nam po drodze. Albo zabrakło czasu na dłuższej trasie, albo pogoda nie taka albo… I tak do dzisiejszego, pięknego dnia. Styczeń, zima, przymrozek, cudne słońce i wreszcie wyczekany szlak! Naczytaliśmy się o szlakach prowadzących na ten szczyt, o tym, że nie każdym z nich można chodzić z psem i znaleźliśmy w końcu swój, który pozwalał na legalne wejście z George, był w sam raz na zimę i oferował piękne pejzaże. Co napotkaliśmy w drodze? Widoki na Babią Górę, Beskidy i pasmo Tatr, ośnieżony las, zamarznięty strumień pod nogami i łapami, zimny wiatr na szczycie i jeszcze więcej widoków.

Na początku już tradycyjnie kilka słów na temat samego szczytu Baraniej Góry aby wiedzieć gdzie i po co idziemy. Chcąc wejść na wspomnianą Baranią Górę skierowaliśmy się w Beskid Śląski ponieważ jest to drugi po Skrzycznem najwyższy szczyt w tej części Beskidów. Wierzchołek mierzy 1220 m npm i znajduje się na nim 15 metrowa, metalowa wieża widokowa. Ze stoków Baraniej Góry wypływają dwa z trzech potoków źródłowych Wisły – Biała i Czarna Wisełka. Z Baranią Górą związana jest legenda o narodzinach rzeki Wisły, według której, w odległych czasach na Baraniej Górze mieszkał władca tych terenów, Beskid z żoną Boraną. Mieli oni syna Lana oraz dwie córki: Białą (Białkę) i Czarnuszkę (Czarnochę). Dziewczęta różniły się urodą i temperamentem. Żyjąc pod opieką rodziców, opiekowały się zwierzętami i pilnowały dwóch źródeł, w których leśne stworzenia gasiły pragnienie. Pewnego dnia postanowiły obie ruszyć w świat. Na nic były prośby rodziców. Dziewczęta początkowo wędrowały osobno, wkrótce jednak spotkały się i ruszyły razem; w ślad za nimi podążały wody obu źródeł. Trzymając się za ręce przemierzały polskie ziemie by dotrzeć do Bałtyku. Dziewczęta nigdy nie powróciły do rodziców, a Ci – stęsknieni – słali im pozdrowienia w postaci wianków z kwiecia, płynących od gór aż do morza.

Widoki ze szlaku na Baranią Górę
Na czarnym szlaku

Podróżując z psem niestety nie będzie nam dane wejść na teren źródlisk ponieważ znajdują się one w rezerwacie przyrody gdzie wejście z psem jest zabronione. Nie wyklucza to jednak możliwości zdobycia Baraniej Góry z czworonogiem szlakami alternatywnymi: czarnym z Kamesznicy, czerwonym z Węgierskiej Górki oraz z Lipowej-Ostre zielonym i czerwonym przez Magurkę Radziechowską, z tej samej miejscowości żółtym i zielonym przez Gawlas i zielonym od strony Malinowskiej Skały.

Zima w Beskidzie Śląskim

U nas na pierwszy rzut „poszedł” czarny szlak z Kamesznicy, niewielkiej miejscowości położonej w powiecie żywieckim, ponieważ wydawał się najkrótszy, a przy niezbyt jeszcze długim dniu i lekko ujemnych temperaturach uznaliśmy, że będzie w sam raz. Dotarliśmy więc do Kamesznicy (około 2 godziny jazdy samochodem z Krakowa) i tuż przy głównej drodze oraz kościele odnaleźliśmy czarne oznaczenie. Stwierdziliśmy, że podjedziemy trochę wyżej aby uniknąć wędrowania asfaltową drogą. Ulica była wąska i dość kręta, wiła się pomiędzy zabudowaniami aż wprowadziła do lasu. Lekkie ośnieżone podjazdy były do pokonania dla zwykłego auta i tak oto dojechaliśmy do malutkiego, mieszczącego kilka samochodów leśnego parkingu w przysiółku Fajkówka.

Leśny parking- Kamesznica, Fajkówka
Pierwsze kroki na czarnym szlaku

Zima była piękna: słońce, mróz i bielutki śnieg. Czym prędzej ruszyliśmy w drogę. Czarny szlak znajdował się tuż przy parkingu, po prawej stronie przy leśnej ścieżce. Pomiędzy ośnieżonymi drzewami ruszyliśmy łagodnie w górę, przecięliśmy drogę dojazdową, minęliśmy ostatnie zabudowania i tym razem na dłuższy czas znaleźliśmy się w lesie. Ścieżka delikatnie pięła się leśnymi zboczami od czasu do czasu prowadząc dnem strumyka. Na szczęście ujemne temperatury skutecznie zmroziły sączącą się wodę i uniknęliśmy zamoczenia butów.

Szlakiem i strumykiem
Zamarznięty strumyk pod stopami

Nie wiedzieć kiedy wyszliśmy z lasu i zaczęło robić się jeszcze piękniej. Pogoda dopisywała, co w ostatnim czasie było rzadkością więc jeszcze bardziej ochoczo „biegliśmy” na szczyt. George jak zawsze pochłonięty był mnogością zapachów i zafascynowany skrzypiącym pod łapami śniegiem.

Na szlaku
„ Pozowanie:)”

Za plecami pojawiały się pierwsze widoki: Babia Góra, Pilsko, nieśmiałe Tatry i zarys Małej Fatry. Przyznajcie, że początek całkiem niezły. Dużym plusem tego szlaku ( przynajmniej w zimie ) jest to, że po wyjściu z lasu wędrujemy właściwie odsłoniętym terenem, co daje możliwość obserwacji panoram przez długi czas, a wiadomo, że im wyżej tym pejzaże te stają się szersze i bardziej spektakularne. I tak też było w przypadku opisywanej wycieczki. Każdy krok to więcej i więcej. Więcej krajobrazów, więcej doznań i bliżej do szczytu.

Widoki na szlaku
I jeszcze trochę widoków

Ścieżka w mojej ocenie nie była bardzo wymagająca. Kluczyła, skręcała i zawijała unikając tym samym stromych i ostrych podejść. Dodając do tego fantastyczne otoczenie właściwie nie odczuliśmy wzrostu wysokości. Jedynym zwiastunem tego, że cały czas się wznosimy był wzmagający się wiatr i wyraźniej widoczne pasmo Tatr oraz Małej Fatry.

Całkiem przyjemny i łagodny szlak

Pokonując dość długą prostą , ozdobioną oszronionymi, raczej niskimi drzewami dotarliśmy do skrzyżowania „naszego”czarnego szlaku z tymi prowadzącymi z Wisły. I tutaj skończyła się samotna wyprawa na Barania Górę. O ile idąc z Kamesznicy spotkaliśmy dosłownie kilka osób wędrujących z psami tak na ostatnim 10 minutowym odcinku trudno było zliczyć turystów. Mijankom nie było końca ale wytrwale i dzielnie po 2 godzinnej wędrówce dotarliśmy na szczyt (przy Fajkówce na tablicy informacyjnej podany czas to 1,30 h, realny może w warunkach letnich).

Ostatnia prosta
Zimowy las

Widoki tak jak przypuszczaliśmy były doskonale. Nie trzeba było wchodzić na wieżę aby podziwiać wspaniałą panoramę 360 stopni. Doskonale widać było m.in. Stożek Wielki, Cieślar, Wielką Czantorię, Równicę, Skrzyczne, Babią Górę, Beskid Żywiecki oraz Tatry i Małą Fatrę. Barania Góra stanowi bez wątpienia jeden z najlepszych punktów widokowych w Beskidzie Śląskim. Ignacy wspiął się na metalową konstrukcję , a my delektowaliśmy się widokami z dołu.

Widoki z Baraniej Góry
Babia Góra i nie tylko
Na szczycie

Jeden minus to zimny i przeszywający wiatr, który nie pozwolił na jakieś długie posiedzenie. Nie czekając aż porządnie zmarzniemy tą samą drogą wróciliśmy na parking. Podczas zejścia bardzo przydały się raczki, które znacznie ułatwiły poruszanie się po skutym lodem strumieniu.

Raczki się przydały
I jeszcze trochę zimy

Nie mniej jednak powrót był bardzo przyjemny i bezwietrzny.  Na Baranią Górę z pewnością wrócimy w cieplejszym czasie i „przetestujemy” dłuższe trasy, a póki co czarny szlak z Kamesznicy polecamy na zimowe spacery!

PRAKTYCZNIE:

  • start czarnego szlaku z miejscowości Kamesznica, województwo śląskie, powiat żywiecki
  • jeżeli nie chcemy wędrować asfaltową drogą można podjechać do przysiółka Fajkówka i na leśnym niedużym parkingu zostawić samochód, parking znajduje się po lewej stronie
  • na szczycie Baraniej Góry znajduje się 15 metrów wieża widokowa
  • w okolicach szczytu znajduje się rezerwat przyrody ograniczający możliwości wejścia z psem na jego teren dlatego też szlaki dozwolone z psem to: 
  • trasa raczej mało wymagająca; duża jej część prowadzi otwartym terenem w ekspozycji południowej
  • szlaki: Kamesznica (Fajkówka)- skrzyżowanie ze czerwonym, zielonym, niebieskim szlakiem ( czarny ⬛️;1,50h); skrzyżowanie- Barania Góra (czerwony, zielony, niebieski🟥🟩🟦; 0,10 h); powrót tą samą drogą
  • czas: 3:45h ( w obie strony); dystans: 10,5 km; wznios: 730 m
Mapka

Please follow and like us:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.