Dolina Chochołowska zimą

Na blogu piszemy, że szukamy miejsc odludnych i spokojnych, a tu nagle wpis o Dolinie Chochołowskiej w Tatrach. O co chodzi? Pierwszy obraz, który pojawia się przed oczyma mówiąc o Chochołowskiej to tłumy turystów około marca, kiedy to kwitną krokusy, wszystkie media w Polsce trąbią o tym cudzie natury, a dojazd do doliny to istny armagedon, ponieważ prawie cała Polska akurat przez te 2 tygodnie chce odwiedzić dolinę. Jakieś 6 lat temu byliśmy w tym okresie w Chochołowskiej, wtedy jeszcze wyjazdy w celu oglądania krokusów nie były tak popularne jak dziś, a i tak było tłoczno, co skutecznie zniechęciło nas do pojawiania się w tym rejonie.

Krokusy
Polana wiosną

Dziś wróciliśmy ( przed wyjazdem nie do końca byłam przekonana czy to dobry pomysł) i jeszcze ten powrót opisuję. Dlaczego? Są dwa powody dla których Dolina Chochołowska znalazła się wśród miejsc do których jednak chcemy czasem wracać. Po pierwsze: jest to jedyna dolina w Tatrach Polskich gdzie można wejść z psem, na pozostałym obszarze TPN obowiązuje zakaz wprowadzania psów. Po drugie, jest to piękne miejsce i przy odpowiednich warunkach i w odpowiednim czasie możemy przebywać tam bez tłumów.

Ta sama dolina zimą

Dolina Chochołowska jest największą i najbardziej wysunietą na zachód doliną w Polskich Tatrach. Plusem jej położenia jest to , że chcąc dojechać do niej samochodem możemy ominąć najbardziej zakorkowane części zakopianki i samo Zakopane. Dolina ma około 10 km długości i zajmuje powierzchnię 35 km2. W górnej części rozgałęzia się na trzy doliny: Chochołowską Wyżną, Starorobociańską i Jarząbczą. Nazwa doliny pochodzi od leżącej niedaleko miejscowości Chochołów. Szlak biegnący dnem Doliny Chochołowskiej oznaczony jest kolorem zielonym i jest bardzo wygodnym, spacerowym traktem, którym docieramy do schroniska PTTK na Polanie Chochołowskiej.
Naszą zimową wycieczkę rozpoczynamy na dużym parkingu na Siwej Polanie.
Z drogi dojazdowej do Siwej Polany możemy podziwiać Giewont. Jest to jednak nieco inna perspektywa niż na większości zdjęć, ale uważam, że godna uwagi i uwiecznienia na zdjęciach.

Widoki z drogi dojazdowej na parking

W sezonie zimowym za cały dzień parkowania płacimy 10 zł, w okresie „krokusowym” kilka lat temu było to 20 zł. Zanim ruszymy na szlak musimy uiścić jeszcze opłatę wstępu w wysokości 5 zł od osoby dorosłej. Na samym początku trasy przechodzimy przez rozległą Siwą Polanę, na której to rozmieszczonych jest kilka bacówek, w sezonie zimowym wszystkie zamknięte na 4 spusty. Normalnie na tym odcinku szlaku leży asfalt ale dzięki ostatnim obfitym opadom śniegu idziemy wygodną, ubitą śnieżną drogą.

Po przejściu Siwej Polany wchodzimy w las i przez dłuższą chwile tym lasem wędrujemy. I tutaj właśnie odczuliśmy, że jednak mróz trzyma. Na Siwej Polanie promienie słoneczne podgrzewały atmosferę, natomiast na zacienionym odcinku szlaku ujemna temperatura dała się nam we znaki. Aby nieco się ogrzać przyspieszyliśmy kroku, ku uciesze naszego George’a, który widząc takie ilości świeżego śniegu oszalał. Skakał, biegał, wąchał i tarzał się w śniegu.

Podczas spaceru przez las towarzyszy nam Chochołowski Potok, tutaj jeszcze nie zamarznięty.

Po około godzinnej wędrówce docieramy do Polany Huciska. Nazwa polany pochodzi od funkcjonujących tutaj w XVIII i XIX wieku kopalni rud żelaza. Na Polanie Huciska znajdują się stoły dla turystów i tutaj również kończy się asfaltowa droga.

Idąc dalej dochodzimy po chwili do Niżniej Bramy Chochołowskiej, zwężenia Doliny Chochołowskiej, w którym pomiędzy skalnymi ścianami ledwo mieści się droga i płynący obok potok. Po lewej stronie szlaku znajduje się Skała Kmietowicza, a w niej dwie kilkumetrowe jaskinie.
Idąc dalej zielonym szlakiem dochodzimy do drugiego skalnego przewężenia – Wyżniej Bramy Chochołowskiej, utworzonej pomiędzy skałami należącymi do masywów Bobrowca, leżącego po stronie zachodniej oraz Kominiarskiego Wierchu, leżącego po stronie wschodniej. Część wód Potoku Chochołowskiego znika w tym miejscu pod ziemią, aby wypłynąć na powierzchnie w Wywierzysku Chochołowskim. Zaraz za Bramą mijamy znajdującą się po prawej stronie leśniczówkę TPN, do której prowadzi drewniany mostek. Wcześniej w tym miejscu znajdowało się Schronisko Blaszyńskich. Najpierw był to niewielki bufet wybudowany w 1937 roku, spalony przez Niemców w 1945. Dziś mieszka tu pracownik TPN. Po minięciu leśniczówki znów wchodzimy do lasu i znów robi się chłodniej.

Na tej wysokości Potok Chochołowski już zaczyna zamrzać.

Na tym odcinku podchodzimy trochę pod górę i po chwili znajdujemy się na rozległej Polanie Chochołowskiej. Podczas całego spaceru co jakiś czas na horyzoncie pojawiały się ośnieżone szczyty Tatr Zachodnich.

Polana ma długości około 700 m i szerokość około 350 m,  jest największą polaną w polskiej części Tatr. Leży na wysokości 1090 – 1150 m n.p.m. pomiędzy masywami Hrubasa (1944 m n.p.m.), Bobrowca (1663 m n.p.m.), Grzesia (1653 m n.p.m.) i Trzydniowiańskiego Wierchu (1758 m n.p.m.). Przez lata Polana Chochołowska była wykorzystywana do celów pasterskich, Do dnia dzisiejszego zachowało się kilka obiektów z tamtych lat i są obiektami zabytkowymi. 


Szałasy szałasami ale widok z Polany Chochołowskiej na ośnieżone szczyty jest niesamowity! Widzimy min. Wołowiec i Grzesia w śnieżnej, zimowej szacie. A patrząc za siebie podziwiać możemy Kominiarski Wierch.

Ilość śniegu jest imponująca i właściwie nie da się zboczyć z odśnieżonej drogi. Znaleźli się jednak śmiałkowie, którzy przemierzali zaspy.

Po chwili docieramy do schroniska PTTK. Z psem można wejść do środka, obok sali jadalnej są dodatkowe miejsca gdzie spokojnie przy stoliku można usiąść i odpocząć z czworonogiem. Robimy sobie około godzinną przerwę na ogrzanie się i zjedzenie kultowego deseru chochołowskiego czyli szarlotki ze śmietaną i jagodami . Pychaaaaa!

Dla porównania zamieszczamy zdjęcia z wiosny, kiedy na Polanie Chochołowskiej kwitną krokusy. Dla mnie Dolina Chochołowska jest bardziej urokliwa w zimie. Panuje tam spokój, cisza, a widoki są zarezerwowane tylko dla nielicznych, którym chciało się przejść blisko 10 kilometrów w ujemnych temperaturach.

Do samochodu wracamy tą samą drogą.

Jak widać są okresy w roku, kiedy najbardziej zatłoczone miejsca mogą być ciche i spokojne.

PRAKTYCZNIE:

  • parking na Siwej Polanie, w zimie 10zł za dzień, okres „krokusowy” 20 zł, do parkingu regularnie kursują busy z Zakopanego
  • opłata wstępu 5 zł/ osoba dorosła 
  • długość trasy około 10 km w jedną stronę 
  • czas przejścia około 2 h, powrót podobnie 
  • szlak zielony

Please follow and like us: