Karkonosze – do źródeł Łaby

Przynajmniej raz w roku odwiedzamy Karkonosze. Powodów jest kilka. Po pierwsze w miarę swobodnie możemy wędrować tam z psem. Po drugie w mojej opinii, góry te oferują niezwykłe i niepowtarzalne widoki, a po trzecie licznie wytyczone szlaki dają ogromne możliwości wyboru tras, które można przemierzać godzinami. Karkonosze szczególnie przypadły nam do gustu jesienią i w zimie. W tym roku padło na późne lato lub jak kto woli wczesną jesień:). Tak czy tak ekscytacja rosła w miarę zbliżania się dnia wyjazdu, być może wynikało to z tego, że bardzo stęskniliśmy się za karkonoskimi panoramami. Mając już pewne „doświadczenie” w wędrowaniu po krainie Liczyrzepy tym razem wybraliśmy się na szlaki do naszych południowych sąsiadów. Odwiedziliśmy całkiem nowe dla nas miejsca jak i mieliśmy okazję zerknąć na znane tereny z zupełnie innej perspektywy. Był zachwyt, czasem zdziwienie i drobne rozczarowanie jak widać zakątek Ducha Gór jest pełen niespodzianek!

Wczesnojesienne wędrowanie po Karkonoszach było wyjątkowe ponieważ  przyjechaliśmy tylko na chwilę potowarzyszyć naszym wędrownym przyjaciołom, którzy na Dolnym Śląsku spędzali urlop, a George miał dzięki temu beaglowe towarzystwo podczas wędrówek. Przyjaźń niby trochę szorstka ale jak przyszło co do czego to razem z Tosią i Bingo tworzyły nierozłączne stado:).

George, Tosia i Bingo
Zgrane stado

Jak zaznaczyłam na wstępnie tym razem ruszyliśmy na szlaki w Czechach, a miejscowością startową był Spindlerovy Młyn znany głównie jako tętniący życiem kurort narciarski. Z rana miasteczko było jeszcze puste i senne, wieczorem wyglądało już zupełnie inaczej. Na uliczkach panował spory ruch, a chodniki wypełniali spacerowicze. Ale nie o samym miasteczku będzie mowa, a o fantastycznej, całodniowej wycieczce doliną Łaby, którą rozpoczęliśmy pod dolną stacją kolejki na Medvedin. Spakowaliśmy plecaki, skręciliśmy w prawo i zgodnie z niebieskim oznakowaniem ruszyliśmy wzdłuż Łaby. Początek wycieczki to łagodny spacer przez las, w sam raz na rozgrzewkę przed dalszą wędrówką, która do najkrótszych nie należała. Przez chwilę szum płynącej rzeki zakłócany był przez silniki samochodów jadących drogą po drugiej stronie, na szczęście był to tylko krótki fragment więc po paru minutach mogliśmy cieszyć się już tylko dźwiękami przyrody.

Początek szlaku do Labskiej Boudy

Leśno-asfaltowy trakt biegł w cieniu, co jeszcze bardziej potęgowało i tak rześki jesienny poranek. Psiaki zajmowały się  milionem zapachów, a Łaba spływająca urokliwymi kaskadami i niewielkimi wodospadami była łakomym kąskiem dla Ignacego. Ostatnio to chyba jego ulubiony motyw fotograficzny.

Górskie wodospady
Łaba
Łaba

Spacer przebiegał bardzo przyjemnie. Wolne tempo sprzyjało rozmowom i wsłuchiwaniu się w delikatne mamrotanie górnego biegu Łaby. Po ponad godzinie, w miejscu Labska Dul asfalt zamienił się wreszcie we właściwy szlak i zaczęło się delikatne podejście.

Tutaj zaczynamy podejście

Wąska ścieżka usłana była kamieniami i łagodnie pięła się w górę. Cały czas gdzieś w oddali szumiały górskie potoki. Stopniowo zdobywaliśmy wysokość, las przechodził w kosodrzewinę i pojawiały się pierwsze  widoki. Narazie ze ścieżki biegnącej dnem doliny Łaby obserwowaliśmy dość strome karkonoskie zbocza po których malowniczo spływały wąskie strumyki. Jesienne, dojrzałe jarzębiny czerwieniły się w słońcu i dodawały uroku całemu pejzażowi.

Karkonoskie stoki
Pierwsze widoki

W pewnym momencie po lewej stronie nad głowami pojawił się fragment budynku Łabskiej Boudy, jak się okazało był to tylko „wierzchołek góry lodowej”, ale o tym później. Widok dość złudny bo schronisko wydawało się na wyciągnięcie ręki ale w praktyce właściwe podejście było jeszcze przed nami. Ścieżka robiła się  kręta i pojawiały się niewielkie kamienne stopnie. Co chwilę zwalnialiśmy kroku aby cieszyć oczy coraz piękniejszymi widokami.

Już bardziej górski szlak
Chwila odpoczynku
Strome karkonoskie zbocza

Otaczały nas dość strome stoki i zastanawialiśmy się którędy wejdziemy na górę. Ale jak to zwykle bywa w Karkonoszach szlak został sprytnie poprowadzony i pokonując wysokość za pomocą licznych serpentyn sprawnie dotarliśmy w okolice schroniska. Po drodze mięliśmy okazję podziwiać wartkie strumyki i liczne wodospady.

Kolejny wodospad
Chwila odpoczynku przy wodospadzie
Zadowolony George

Każdy stopień to również szerszy i rozleglejszy widok na pasmo Karkonoszy.

Szlak z pięknymi widokami
Nabieranie wysokości

Tuż pod schroniskiem zgodnie z drogowskazem można odbić w prawo i dojść do Łabskiego Wodospadu. Dróżka była wygodna, a drewniane platformy i stopnie ułatwiały przejście pomiędzy dość dużymi głazami. Wodospad właściwie wypływał spod stóp 35 metrową kaskadą. Psy zamoczyły łapki w chłodnej wodzie, chwilę odpoczęły i ruszyliśmy dalej.

Łabski wodospad

Narazie minęliśmy ogromne schronisko i czerwonym szlakiem powędrowaliśmy do źródeł Łaby. Dłuższy odpoczynek planowany był trochę później. Szlak do źródeł Łaby to szeroka, szutrowa droga, powiedziałabym taka typowo karkonoska. Nie było na niej właściwie żadnych przewyższeń, a jedynie piękne panoramy. Widzieliśmy między innymi bardzo dobrze znaną nam Szrenicę i Śnieżne Kotły gdzie umiejscowiona jest charakterystyczna wieża telewizyjna.

Karkonoski trakt
Karkonosze od czeskiej strony
Śnieżne kotły

Od czeskiej strony zbocza gór były bardzo łagodne i szeroko rozścielone. Zupełnie inne oblicze niż znane nam do tej pory mroczne, urwiste północne stoki. Od południa góry oświetlone jesiennym słońcem zapraszały wręcz do wędrówki. Gdzieś tam daleko, daleko po prawej stronie majaczył szczyt Śnieżki. Pięknie! Nie wiedzieć kiedy dotarliśmy do źródeł Łaby. Jakież było moje rozczarowanie kiedy zobaczyłam coś na wzór dużej studni…W sumie nie wiedziałam czego się spodziewać ale źródła rzeki kojarzyły mi się z jakimś wywierzyskiem czy czymś takim. Patrząc na dziurę w ziemi trudno było uwierzyć, że w tym miejscu bierze swój początek największa rzeka Czech.

Źródła Łaby- symboliczne
Drogowskaz przy źródłach Łaby
Otoczenie źródeł Łaby

Łaba mierzy 1165 km długości i przemierza terytorium Czech ( 370 km) oraz Niemiec. Swój bieg rozpoczyna u podnóża Łabskiego Szczytu na Łabskiej Łące na wysokości około 1386 m npm. Poniżej schroniska Łabska Bouda spada w dół Łabskim Wodospadem, który podziwialiśmy podchodząc do źródeł. Przepływa między innymi przez Saską Szwajcarię, Drezno i Hamburg i tutaj jej koryto sięga 500 m szerokości. Z morzem Bałtyckim łączy się poprzez Kanał Kiloński, a koło Cuxhaven uchodzi do Morza Północnego. Obok symbolicznej studzienki gdzie wybijają źródła Łaby, prawdziwe źródło znajduje się nieco wyżej, ok. 300 m na zachód, jednak ze względu na ochronę przyrody nie można tam wchodzić, uwagę zwracają kolorowe mozaiki z herbami ważniejszych miast przez które przepływa rzeka.

Herby miast przez które przepływa Łaba
Osobliwa rzeźba

Jeszcze chwilę pokręciliśmy się po okolicy i wróciliśmy do Labskiej Boudy na odpoczynek i leżenie w trawie. Bryła schroniska-hotelu budzi dość skrajne emocje. Jednym się podoba, dla innych jest istnym koszmarem. Sama miałam mieszane odczucia, bo niby budynek stara się wkomponować w krajobraz, a jednak swoją wielkością potrafi przytłoczyć. Dziwna kompozycja na wysokości 1340 m. Aby wyrazić własną opinię koniecznie trzeba zobaczyć to architektoniczne zjawisko.

Labska Bouda
Labska Bouda z innej strony
Labska Bouda na tle Karkonoszy

Historia budynku sięga 1830 roku kiedy to prawdopodobnie właśnie w tym miejscu pewna kobieta zbudowała budkę z kamieni, kory i chrustu i sprzedawała turystom kozi ser, mleko oraz gorzałkę. W latach 1878-1879 hrabia Jan Harrach obiekt przekształcił w schronisko, a w następnej dekadzie 1888-1889 zostało ono jeszcze rozbudowane. W 1904 roku hrabia założył tu pierwszy rezerwat przyrody w Karkonoszach. Labska bouda była bardzo popularna, goście chwalili sobie kuchnię regionalną, szczególnie kiselo karkonoskie, knedliki ze skwarkami i kapustą oraz chleb pieczony w obiekcie. W 1965 roku schronisko spłonęło, a dnia 12.06.1969 roku położono kamień pod odbudowę nowego żelbetonowego panelowego obiektu, który był uroczyście otwarty 15 listopada 1975 roku. Projektantem był architekt Zdeněk Říhák. Obiekt umieszczony jest na stoku – wejście główne znajduje się w poziomie najwyższego piętra. Hotel posiada 120 miejsc noclegowych w 79 pokojach. Mieszczą się tu między innymi dwie restauracje. Podchodząc do budynku zastanawiałam się czy schronisko działa bo jakoś tak posępnie wyglądało. Wnętrze również było bardzo specyficzne.Taka podróż w czasie do głębokiego PRL-u. Ale wiadomo, o gustach się nie dyskutuje. Zaopatrzyliśmy się w regionalne piwo Parohač, produkowane w browarze na Lucni Boudzie, rozłożyliśmy koce i oddaliśmy się błogiemu lenistwu. Pośród pięknych widoków i doborowym towarzystwie godzinka szybko zleciała i ruszyliśmy w dalszą drogę.

Karkonoskie panoramy
Jeszcze trochę widoków

Czerwony szlak wygodnym traktem zostawił za sobą budynek schroniska i grzbietem karkonoskich wzniesień prowadził nas w kierunku Pancavskiego Wodospadu. Ścieżka wiodła na wysokości około 1300 m npm dzięki czemu obłędne panoramy towarzyszyły nam cały czas. Otwarta przestrzeń, szerokie doliny oraz malownicze wierzchołki tworzyły perfekcyjną kompozycję. Do tego gra światła słonecznego i byliśmy w raju.

Schronisko zostało w tyle
Pięknie!

Przy szlaku znajdowało się kilka skalnych wychodni z których jeszcze lepiej, bardziej mogliśmy podziwiać otaczający krajobraz i z lotu ptaka zerknąć na dolinę Łaby.

Wychodnia skalna

W tych zachwytach dotarliśmy nad Wodospad Panczawy, będący najwyższym w Karkonoszach i całych Czechach. Jego wysokość to 148 m, a całkowita wysokość wszystkich kaskad to 250 m. Wodospad położony jest w Panczawskim Kotle nad Doliną Łaby. Miejsce bardzo piękne i z wiadomych względów dość oblegane. My mieliśmy to szczęście, że zawitaliśmy tam późnym popołudniem. Udało ominąć się tłumy i we względnym spokoju skupić się na walorach widokowych, które zdecydowanie zasługują na uwagę.

Wodospad Pancavy
Wodospad i widoki na Karkonosze
Pancavski Wodospad

Następne kilometry trasy to w dalszym ciągu niepowtarzalna sceneria. Za plecami wierzchołki  Szrenicy,  Łabskiego Szczytu, Śnieżnych Kotłów i malutka już sylwetka schroniska, a w dole meandrująca Łaba. Wprawne oko dostrzec mogło również budynek Strzechy  Akademickiej z charakterystycznym zielonym dachem. Dodatkowo na horyzoncie pojawiły się liczne żelbetonowe bunkry pełniące funkcje lekkich schronów bojowych. Obiekty powstały między 1937- 1938 roku w celu obrony granicy czechosłowackiej przed hitlerowską III Rzeszą.

Dolina Łaby
Bunkry

Nasza droga łagodnie wznosiła się w górę i nagle kolejne zaskoczenie: doszliśmy do asfaltowej drogi i niewielkiej pętli autobusowej przy Vrbatova Bouda. Na pętli, w środku Karkonoszy na turystów czekał autobus, taka zwykła regularna, miejska linia.

Pętla autobusowa w Karkonoszach

W tym miejscu opuściliśmy czerwony szlak i kierując się znakami żółtymi udaliśmy się w dół do miejscowości Horni Misečky. Z góry piękne widoki na Spindlerowy Młyn i otaczające go stoki.

Zejście do Spindlerovego Młyna

Im niżej tym częściej pojawiały się drzewa i szlak zamieniał się w leśny dukt. W okolicy Staromisečnej Boudy znów zmieniliśmy barwy na czerwone i nieczynnymi o tej porze roku nartostradami zeszliśmy do dolnej stacji kolejki gdzie rano startowaliśmy na szlak. Pełen wrażeń dzień zakończyliśmy kolacją w Czeskiej Gospodzie, mogliśmy bez kłopotu wejść z psem. Podsumowując, napiszę krótko: nieznane nam dotąd czeskie Karkonosze zachwyciły nas bardzo! Powrót gwarantowany!

PRAKTYCZNIE:

  • start wycieczki w Spindlerovym Młynie, przy z dolnej stacji kolejki na Medvedin
  • płatny parking przy stacji kolejki; koszt 25,46 zł za dzień, ( przelicznik z karty); można płacić kartą
  • strona schroniska Labska Bouda: https://www.labskabouda.cz/
  • szlaki: dolna stacja kolejki na Medvedin – Labska Bouda ( niebieski🟦, 3,30 h); Labska Bouda- źródła Łaby ( czerwony i zielony🟥🟩, 0,25 h); źródła Łaby- Labska Bouda ( czerwony i zielony🟥🟩, 0,25h); Labska Bouda- Vrbatowa Bouda ( czerwony 🟥, 0,45h); Vrbatowa Bouda- Horni Misečky ( żółty🟨, 1,20h); Horni Misečky- dolna stacja kolejki na Medvedin ( czerwony🟥, 1 h)
  • dystans ok. 20 km; czas: 7,20h ( bez odpoczynków); wzrost wysokości 860 m
  • po wycieczce dobre czeskie jedzonko w Czeskiej Gospodzie, można wejść z psem : http://www.ceskaspindl.cz/

Please follow and like us:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.