Śnieżnik. Widoków nie było.

Śnieżnik. Widoków nie było.

Spędzając urlop na Dolnym Śląsku zdobyliśmy kolejne dwa szczyty w ramach KGP. Była to Śnieżka i Śnieżnik. Plany były trochę inne, bardziej ambitne, ale plany planami, a pogoda i warunki zimowe zrobiły swoje. Zamiast Wysokiej Kopy zdobyliśmy Wysoki Kamień, a kilka dni ze względu na obfite opady deszczu spędziliśmy wędrując po zamkach i parkach. I w końcu przestało padać. Choć do wymarzonej pogody na górskie wędrówki brakowało bardzo dużo, to dzielnie ruszyliśmy na szlak. Tym razem towarzyszył nam Maniek, który był z nami na Śnieżce i beagle Bingo z Tosią, którzy przyjechali z Mariuszem i Ewą do Starej Łomnicy aż z Gdańska i Łodzi!!! Ekipa mocna więc pogoda i warunki nie straszne. Co do samego Śnieżnika to niestety nie mamy szczęścia do pogody.

Będąc w tym rejonie rok wcześniej mgła dość skutecznie pozbawiła nas widoków, mieliśmy więc nadzieję, że tym razem będzie lepiej. Śnieżnik( 1426m n.p.m.) zwany też Śnieżnikiem Kłodzkim dawniej Kładską Śnieżką jest najwyższym szczytem Masywu Śnieżnika i 17. co do wysokości w całych Sudetach. Jest on jedyną górą w masywie Śnieżnika, która wystaje ponad górną granicę lasu. Wybitność Śnieżnika to 657 m. Śnieżnik leży na europejskim dziale wodnym mórz Czarnego i Bałtyckiego. Przebieg działu pokrywa się w obrębie szczytu z przebiegiem granicy państwowej – potoki polskiej strony spływają do Bałtyku, czeskiej do Morza Czarnego. Wysokość oraz usytuowanie Śnieżnika tworzy z niego doskonały punkt widokowy, ze szczytu widać:

  • na północy: Karkonosze (w tym Śnieżkę), Górę Ślężę, Jezioro Otmuchowskie oraz Nyskie, a nieco bliżej Czarną Górę oraz Igliczną
  • na zachodzie: Zieleniec, Góry Bystrzyckie i Orlickie
  • na południe: pasmo z Małym Śnieżnikiem i Trójmorskim Wierchem (wyraźnie widoczna wieża widokowa)
  • na wschodzie: Stronie Śląskie (bardziej na północ), Jeseník (w tym wieża na Pradědu) – bardziej na południe

Na obszernej hali, na zachodnim stoku, na wysokości 1218 m npm położone jest schronisko pod Śnieżnikiem. Główną część schroniska stanowi tzw. szwajcarka – typowe sudeckie schronisko turystyczne z 1871, ufundowane przez królewnę Mariannę Orańską. Jest jednym z najstarszych schronisk na ziemiach polskich. Ciekawostką jest to, że jeszcze na początku XXI w w schronisku nie było prądu. W 1986 na stoku ponad budynkiem ustawiono dwa wiatraki napędzające niewielkie prądnice, dzięki czemu w niektórych pomieszczeniach świeciły słabe, przygasające żarówki. Obecnie w energię elektryczną schronisko zaopatruje elektrownia wodna wybudowana na jego potrzeby. Ze Śnieżnikiem związanych jest wiele legend. Jedna wieść gminna niesie, że w masywie Śnieżnika znajduje się ogromne podziemne jezioro. Gdy Śnieżnik zostanie naruszony i ta cała masa wody wypłynie nadejdzie koniec świata. Narazie woda powoli wycieka ze znajdujących się na wschodnim stoku Śnieżnika jaskiń zwanych Tvarożne Diry (Twarogowe Groty). Nazwa pochodzi od pokrywającej ich ściany podobnej do twarogu masy (mleko wapienne). W Twarogowych Grotach miały również mieszkać upiory i wilkołaki .

Wracając do trasy na Śnieżnik, jeżeli istnieje taka możliwość to oczywiście wybieramy pętlę. Studiując mapę turystyczną wypatrzyliśmy, że ruszając z Kamienicy możemy wrócić dokładnie w to samo miejsce przechodząc dwa różne szlaki. Opcja z przemieszczaniem się środkami innymi niż samochód odpadała ponieważ w drodze towarzyszyły nam 4 Beagle, więc mogłoby być ciężko łapać stopa. Parkujemy auta na niewielkim leśnym parkingu, zabieramy plecaki, psy i idziemy. Z Kamienicy na Śnieżnik prowadzą 2 szlaki żółty i niebieski. Podejście ( loteria) padło na szlak żółty, jak się później okazało był to dobry wybór. Początkowo idziemy pomiędzy zabudowaniami i dalej leśną drogą, ze względu na wcześniejsze opady deszczu trochę toniemy w błocie ale dla nas to żadna przeszkoda. Idziemy, mijamy kałuże i tak bez większego wysiłku docieramy do pierwszej tego dnia przeszkody, a mianowicie musimy przeprawić się przez górski potoczek. W lecie pewnie nie byłoby z tym najmniejszego problemu. Zimą wyglądało to całkiem inaczej ponieważ nad potokiem zalegało grubo ponad 1,5 m śniegu, który był ubity i wpadał wprost do wody. Zamoczenie butów czy kontakt psa z zimna wodą oznaczałby przy niskich temperaturach koniec naszego tripu. Przeprawa trochę trwała, wymagała nieco logistyki ale udało się bez „ofiar” i wszyscy cali i zdrowi znaleźliśmy się po drugiej stronie strumyka.

Zdjęcie udostępnił Mariusz.
Zdjęcie udostępnił Mariusz.

Od tego miejsca żółty szlak robił się coraz bardziej stromy i prowadził dnem tegoż cieku wodnego, który przed chwilą sprawił nam nie lada kłopot.

Po około 1,30h docieramy do Przełęczy Głęboka Jamą. Wg mapy pokonanie tego odcinka powinno zająć nam nie więcej niż 1,05h ale jak widać zima rządzi się swoimi prawami i nic na to nie poradzimy, jedynie musimy się do tego dobrze przygotować.

Z przełęczy ruszamy dalej szlakiem zielonym. Wg. drogowskazu na szczyt Śnieżnika mamy 1,15h więc nauczeni doświadczeniem zakładamy że będzie to co najmniej 2h. Od tego miejsca szlak pnie się w górę. Widać, że za chwilę kończy się las więc przyspieszamy aby nacieszyć oczy rozległymi widokami. I tu kolejne zaskoczenie, a raczej lekki zawód. Po wyjściu z lasu nic nie widać. Niskie chmury skutecznie zasłaniają przed nami wszystko dookoła. Jedyne co możemy stwierdzić to, to że perspektywa jest szeroka i widoki na pewno cudne. Taka pogoda też ma swój urok. Przelewające się i wychodzące z dolin chmury bardzo mocno pobudzają wyobraźnię więc każdy mógł zobaczyć to co chciał.

Zielony szlak po wyjściu z lasu trawersuje zbocze Śnieżnika. Idzie się bardzo wygodnie, ponieważ szlak jest przetarty i dość łagodny. Im wyżej tym bardziej odczuwamy nasilający się wiatr. Ogólnie jest dość ciepło ale im wyżej tym widoczność gorsza. W dniu dzisiejszym najbardziej we znaki dało nam się ostatnie podejście na szczyt. Nie było może zbyt długie ale dość strome i przy masie zalegającego śniegu wymagało trochę wysiłku. Psy oczywiście miały frajdę ponieważ biegały po zaspach i tarzały się w śniegu.

Tak jak wspominałam im wyżej tym z widocznością było gorzej, aż do takiego stopnia, że osiągając partie szczytowe nie widzieliśmy nic. Widoczność może na 2 m. Masyw Śnieżnika jest bardzo rozległy i nie widząc szlaku ciężko było dotrzeć do punktu kulminacyjnego. Wiele się czyta o tym, że ktoś zgubił się w górach w okolicach szczytu czy schroniska zawsze zastanawiałam się jak to możliwe…. ? Jak można zgubić się będąc parę metrów od schroniska???? Po dzisiejszym wejściu na Śnieżnik już wiem, że jest to nie tylko możliwe ale i łatwe. Widoczność, którą mieliśmy, a raczej której nie mieliśmy sprawiła, że poruszaliśmy się po omacku. Wydawało nam się, że idziemy prosto na szczyt, w momencie włączenia GPS okazało się, że wędrujemy w zupełnie innym kierunku. Człowiek we mgle i śniegu traci całkowicie orientację w terenie, kręci się w kółko. Pierwszy raz w życiu doświadczyłam tego, jak to jest poruszać się w górach przy zupełnym braku widoczności. Dla mnie to nauka na resztę górskich wypraw. Nigdy nie lekceważmy nawet łatwych szlaków w górach, ponieważ przy niesprzyjających warunkach może być naprawdę ciężko.

Zdjęcie udostępnił Mariusz.

Po wielkich trudach dotarliśmy na szczyt, spotkaliśmy tam sąsiadów z Czech z psami, szybko zrobiliśmy pamiątkowe zdjęcie i uciekliśmy w dół w stronę schroniska. Niestety widoków znów nie było, jak to się mówi: do trzech razy sztuka.

Cztery Beagle robiły furorę na szlaku. Po jakichś 20-30 min. dotarliśmy do schroniska, które jest przyjazne dla psów. Bez problemu, mimo dość dużej liczby turystów mogliśmy swobodnie wejść do środka. Psy mile widziane i ze strony innych ludzi również spotkaliśmy się z dużą sympatią. Po chwili odpoczynku , „drugim śniadaniu” i czekoladzie, którą zawsze miała ze sobą Ewa ruszyliśmy w drogę powrotną.

Nie obyło się bez lekkiego pomylenia szlaków ale refleks działa i wróciliśmy na „właściwe tory”. Droga przez las przyjemna, do czasu. W momencie wejścia na leśne drogi, po których kiedyś przejechał ciężki sprzęt zaczęła się katorga. Ślady wielkich opon odbitych w śniegu, dzięki wcześniejszym opadom deszczu stały się istnym lodowiskiem. Czas poruszania się „ po tym czymś” wydłużał się dwukrotnie ale dzielnie szliśmy w kierunku parkingu. Jak zazwyczaj nie cierpię asfaltu na szlaku, tak w tym przypadku moim marzeniem było dotarcie właśnie do asfaltowej drogi. Kiedy z góry dojrzeliśmy auta na parkingu byliśmy w raju.

Warunki pogodowe i terenowe trochę nas zmęczyły ale towarzystwo i klimat wynagrodziły trud. Widoków nie było i to jest pretekst do powrotu na Śnieżnik po raz trzeci. Zatem do zobaczenia na szlaku.

PRAKTYCZNIE:

  • nocleg: domki Górski Potok Stara Łomnica https://gorski-potok.pl/, miejsce bardzo przyjazne psiakom
  • wyjście na szlak z Kamienicy 2,35 h ( 1,05 h szlak żółty, 1, 35 szlak zielony z Przełęczy Głęboka Jama)
  • ze Śnieżnika do Schroniska pod Śnieżnikiem 20 min, szlak zielon
  • ze Schroniska pod Śnieżnikiem do Kamienicy 2,30 h szlak niebieski
  • trasa 18,45 km wg GPS, czas 6 h
  • wznios 854 m
  • parking przy drodze mieszczący kilka samochodów